„Nic nie eksploduje” – Tusk zaskakuje na posiedzeniu rządu, prezentując atrapy głowic

Wtorkowe posiedzenie rządu 29 lipca 2025 roku rozpoczęło się w nietypowy sposób. Premier Donald Tusk pojawił się z atrapami głowic, które położył na stole przed ministrami, żartobliwie uspokajając: „Nie lękajcie się, to nie pociski z granatnika byłego komendanta policji Szymczyka. Nic nie eksploduje”. Prezentacja miała na celu podkreślenie sukcesów polskiego przemysłu zbrojeniowego i zapowiedź dalszego rozwoju rodzimej technologii obronnej.

Atrapowe głowice i duma z polskiej produkcji

Tusk, otwierając posiedzenie, wskazał na atrapy głowic jako przykład zaawansowanych technologii produkowanych w Polsce. – Przyniosłem je z satysfakcją, żeby pokazać coś, z czego możemy być dumni. To są polskie produkty, w większości wytwarzane na drukarkach 3D – wyjaśnił. Głowice, przeznaczone m.in. do dronów bojowych, są w całości produkowane w kraju, co wpisuje się w ideę „repolonizacji” przemysłu zbrojeniowego. Premier podkreślił, że Polska, przeznaczając blisko 5% PKB na obronność, powinna inwestować w krajowe technologie, zamiast wydawać środki za granicą.

Zapowiedział również wizytę w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych, która miała miejsce 30 lipca 2025 roku. Tam zaprezentowano nowoczesne bezzałogowe systemy bojowe, w tym drony i autonomiczne urządzenia lądowe, również produkowane w Polsce. – To nie tylko drony, ale także inne systemy uzbrojenia. Pracujemy nad rozwiązaniami, które będą operować autonomicznie w warunkach bojowych – dodał Tusk.

Nawiązanie do incydentu z granatnikiem

Premier, żartując o „pociskach Szymczyka”, odniósł się do głośnego incydentu z grudnia 2022 roku, gdy w siedzibie Komendy Głównej Policji eksplodował granatnik, który były komendant Jarosław Szymczyk przywiózł z Ukrainy. Granatnik, podarowany jako rzekomo zużyty, okazał się aktywny, powodując wybuch, w wyniku którego Szymczyk doznał lekkich obrażeń. Sprawa zakończyła się aktem oskarżenia przeciwko byłemu komendantowi, zarzucającym mu m.in. posiadanie granatnika bez koncesji oraz niezgłoszenie go podczas kontroli celnej na przejściu w Dorohusku. Kontrola MSWiA wykazała wówczas 27 poważnych uchybień w działaniach KGP.

Repolonizacja i walka z dywersją

Tusk wykorzystał posiedzenie, by podkreślić znaczenie suwerenności technologicznej. – Jeśli wydajemy tak gigantyczne środki na obronność, muszą one pracować w Polsce, a nie w Korei czy USA – stwierdził, wskazując na konieczność zatrzymania pieniędzy w krajowym obiegu gospodarczym.

Premier poruszył także temat bezpieczeństwa wewnętrznego, informując o zatrzymaniu 32 osób podejrzanych o współpracę z rosyjskimi służbami w ramach aktów dywersji, takich jak podpalenia. – Każdy, kto destabilizuje państwo polskie, jest pomocnikiem rosyjskich służb. Będziemy działać bezwzględnie – zapowiedział, zwracając się do ministrów Marcina Kierwińskiego, Tomasza Siemoniaka i Czesława Żurka o wzmożenie działań prewencyjnych.

Reakcje i kontekst polityczny

Nietypowy początek posiedzenia wywołał szerokie komentarze w mediach. Niektórzy, jak portal wpolityce.pl, sugerowali, że Tusk próbuje odwrócić uwagę od spadającego poparcia dla Koalicji Obywatelskiej w sondażach. Inni, jak Defence24, chwalili premiera za promowanie polskiej zbrojeniówki. Prezentacja atrap była symbolicznym gestem, który miał pokazać, że Polska może konkurować w produkcji zaawansowanego uzbrojenia, a inwestycje w krajowy przemysł obronny to priorytet rządu.

Podsumowanie

Posiedzenie rządu z 29 lipca 2025 roku zapisze się w pamięci dzięki nietypowemu otwarciu i mocnemu przekazowi Tuska. Atrapowe głowice stały się symbolem ambicji Polski w budowie nowoczesnego przemysłu zbrojeniowego. Czy zapowiadane inwestycje w drony i systemy bezzałogowe umocnią pozycję kraju na mapie technologicznej? Odpowiedź przyniosą kolejne miesiące.

Leave a Comment