Robert Bąkiewicz, znany działacz narodowy, wkrótce usłyszy zarzuty znieważenia funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej. Decyzję o postawieniu zarzutów wydała Prokuratura Regionalna w Szczecinie, a sprawa dotyczy wydarzeń z 29 czerwca 2025 roku na moście granicznym w Słubicach. Minister Tomasz Siemoniak nazwał działania Bąkiewicza „chucpą i pajacowaniem”, zarzucając mu tanią propagandę.
Incydent na granicy
29 czerwca 2025 roku Bąkiewicz, lider samozwańczego Ruchu Obrony Granicy, pojawił się na moście granicznym w Słubicach, gdzie nagrywał funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej. Według doniesień, podchodził do nich, pytając, czy „mają honor”, a nagrania publikował w internecie, co miało służyć budowaniu popularności w mediach społecznościowych. Jego zachowanie zostało uznane za znieważające wobec funkcjonariuszy pełniących służbę.
Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim prowadzi śledztwo w tej sprawie pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie. – Prokurator Regionalny wydał polecenie przedstawienia Robertowi B. zarzutu znieważenia funkcjonariuszy w dniu 29 czerwca 2025 roku w Słubicach, w związku z pełnieniem przez nich obowiązków służbowych – poinformował Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej, w komunikacie na platformie X.
Reakcje władz i krytyka Bąkiewicza
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak ostro skrytykował działania Bąkiewicza, określając je jako „tanią propagandę”. – To chucpa i pajacowanie, które nie ma nic wspólnego z prawdziwą troską o bezpieczeństwo – powiedział w rozmowie z TVN24. Premier Donald Tusk zapowiedział z kolei, że takie działania „skończą się definitywnie”. – Państwo będzie bezwzględne wobec tych, którzy podważają autorytet służb mundurowych – podkreślił.
Policja zaznaczyła, że tzw. „patrole” organizowane przez Bąkiewicza i jego współpracowników nie mają żadnych podstaw prawnych. – Takie osoby nie mają uprawnień do kontrolowania granic czy weryfikowania pracy funkcjonariuszy – poinformował przedstawiciel policji.
Kontrowersje wokół Bąkiewicza
To nie pierwszy raz, gdy Robert Bąkiewicz znajduje się w centrum uwagi. W przeszłości był oskarżany o podżeganie do nienawiści i organizowanie nielegalnych działań, m.in. podczas protestów na granicy czy Strajku Kobiet, gdzie został skazany, a następnie ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Jego Ruch Obrony Granicy, który rzekomo „kontroluje” przejścia graniczne, jest krytykowany jako próba budowania politycznego kapitału poprzez wywoływanie kontrowersji. Nagrania ujawnione przez portal goniec.pl pokazały, jak Bąkiewicz instruuje współpracowników, by odgrywali role „zatroskanych patriotów” dla większego rozgłosu.
Prokuratura w Gorzowie Wielkopolskim analizuje materiał dowodowy, który obejmuje nagrania z incydentu w Słubicach. Śledczy różnie oceniali dowody, ale polecenie Prokuratury Regionalnej w Szczecinie jednoznacznie wskazuje na konieczność postawienia zarzutów.
Co dalej?
Postawienie zarzutów Bąkiewiczowi to kolejny krok w serii działań władz przeciwko jego kontrowersyjnym akcjom. Jeśli zarzuty się potwierdzą, grozi mu odpowiedzialność karna za znieważenie funkcjonariuszy publicznych, co może skutkować grzywną lub karą więzienia. Sprawa budzi emocje, szczególnie w kontekście napięć na granicy i politycznych sporów wokół bezpieczeństwa państwa.
Czy incydent w Słubicach zakończy działalność Bąkiewicza? Na razie śledztwo trwa, a opinia publiczna czeka na rozwój wydarzeń.