Do dramatycznego zdarzenia doszło w nocy z 23 na 24 lipca nad jeziorem Ośno w miejscowości Wilcze (woj. wielkopolskie), gdzie odbywał się obóz harcerski organizowany przez Związek Harcerstwa Rzeczypospolitej. 15-letni chłopiec utonął podczas wykonywania nocnego zadania w ramach zdobywania wyższego stopnia harcerskiego.
Zadanie miało polegać na przepłynięciu jeziora i rozpaleniu ogniska po drugiej stronie. Nastolatek zniknął pod wodą około godziny 1 w nocy. Dopiero po ponad czterech godzinach odnaleziono jego ciało – znajdowało się 20–30 metrów od brzegu, na głębokości ok. 2 metrów.
Jak podaje policja, 15-latek nie był właściwie asekurowany. Choć na miejscu byli dowódca drużyny i ratownik WOPR, nie znajdowali się na wodzie, lecz na brzegu, co jest niezgodne z podstawowymi zasadami bezpieczeństwa. Obaj zostali zatrzymani – mają odpowiednio 21 i 19 lat.
🟡 Z ustaleń wynika, że chłopiec płynął ubrany w bluzę, spodnie i buty, a na głowie miał latarkę-czołówkę. Przepłynięcie jeziora w takich warunkach – w nocy, bez bezpośredniego nadzoru z łodzi – skończyło się tragicznie.
Śledztwo prowadzone jest pod nadzorem prokuratury w Wolsztynie. Na miejscu przeprowadzono oględziny i zabezpieczono dowody. W piątek zaplanowano sekcję zwłok chłopca. Śledczy analizują, czy doszło do nieumyślnego narażenia życia i naruszenia przepisów ustawy o ochronie zwierząt.
Na obozie przebywało 74 uczestników. Kuratorium Oświaty w Poznaniu oraz lokalne władze skierowały na miejsce psychologów i specjalistów, by udzielić wsparcia pozostałym harcerzom. Władze ZHR podjęły decyzję o natychmiastowym skróceniu obozu.
Według danych, na terenie powiatu wolsztyńskiego odbywa się obecnie 11 obozów harcerskich, w których uczestniczy ponad 700 młodych ludzi. Tragedia w Wilczem rzuca cień na całą tegoroczną kampanię wakacyjną organizacji harcerskich.