W skromnym mieszkaniu w Timișoarze 6-letni chłopiec stał się bohaterem z dnia na dzień, gdy udało mu się uratować matkę przed ciężką chorobą. Jego historia zrobiła wrażenie na całym kraju i spotkała się z uznaniem ratowników, nauczycieli i rodziców.
Wszystko wydarzyło się we wtorek rano, około godziny 9:00. Matka chłopca, 32-letnia kobieta, szykowała się do przygotowania mu śniadania przed przedszkolem, gdy nagle upadła na podłogę. Przeżyła ciężki epizod niskiego ciśnienia krwi połączony z kryzysem hipoglikemicznym.
Chłopiec o imieniu Radu nie stracił panowania nad sobą. Chociaż był sam z matką w mieszkaniu, od razu podszedł do telefonu, nacisnął numer 112 i zaczął rozmawiać z dyspozytorem. Drżącym, ale wyraźnym głosem zdołał wyjaśnić, co się stało, gdzie mieszkają i że jego matka „już nie odbiera i leży na podłodze z zamkniętymi oczami”.
„Wiedział, jak podać nam numer bloku, piętra, mieszkania. Podał nam nawet kod do domofonu” – powiedział jeden z ratowników medycznych, którzy interweniowali.
Ekipa przyjechała w niecałe 7 minut, a kobieta została ustabilizowana i przewieziona do szpitala. Lekarze stwierdzili, że gdyby wezwanie zostało opóźnione o kilka minut, stan kobiety mógłby się nieodwracalnie pogorszyć.
Historia Radu szybko została podchwycona przez prasę i stała się viralem. Internauci nazywali go „zimnokrwistym dzieckiem” i „aniołem z telefonem”. Szkoła, do której będzie uczęszczał jesienią, przyznała mu symboliczną nagrodę za odwagę, a ratusz w Timișoarze zaprosił go na publiczną ceremonię wręczenia nagród.
Jego matka, głęboko poruszona, powiedziała: „Uratował mi życie. Nie mogę uwierzyć, że wiedział, co robić. Rozmawiałam z nim kilka razy o tym, co robić w nagłych wypadkach, ale nigdy nie sądziłam, że to zrobi”.
To zdarzenie jest lekcją dla wszystkich rodziców – jak ważne jest, aby uczyć maluchy, jak reagować w krytycznych momentach. A dla Radu to początek historii życia, która rozpoczęła się już od aktu heroizmu.