Zabójstwo profesora Jeziorskiego w Atenach. W tle walka o dzieci, pieniądze i śmiertelna zemsta

Na początku lipca w samym centrum Aten doszło do egzekucji, która wstrząsnęła opinią publiczną – zginął polski profesor Przemysław Jeziorski, uznany wykładowca Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley. Sprawca oddał sześć strzałów z bliskiej odległości. Jak ustaliła grecka policja, za zbrodnią stoi była żona naukowca – grecka ekonomistka Nadia K.

Mężczyzna przyjechał do Grecji na rozprawę sądową dotyczącą opieki nad dziećmi. Sąd wcześniej przyznał mu prawo do wspólnych wakacji z bliźniakami. Kilka dni później został brutalnie zamordowany. W tle sprawy – długotrwały konflikt rodzinny, oskarżenia o alienację rodzicielską i nielegalne działania mające uniemożliwić ojcu kontakt z dziećmi.

Z informacji zebranych przez TVN wynika, że były partner Nadii K., Kristos D. – były żołnierz i zawodnik MMA – miał już wcześniej grozić Jeziorskiemu śmiercią. W maju 2024 roku doszło do brutalnego pobicia profesora, a groźby miały trafić także do jego rodziny w Polsce.

Według greckiej prokuratury, kobieta wykorzystała dzieci jako przynętę i wysłała zdjęcie profesora swojemu partnerowi tuż przed zabójstwem. Kristos D. miał następnie skontaktować się z bułgarskim pośrednikiem, który zwerbował dwóch Albańczyków do wykonania egzekucji. Zapłata? 2000 euro i zapewnione alibi.

Sprawcy przywieźli zabójcę do Aten zakrytego kocem, z bronią ukrytą w torbie wojskowej. Monitoring miejski i analiza logowań telefonów pozwoliły policji odtworzyć każdy krok morderców. 17 lipca służby zidentyfikowały podejrzanych, a dzień później zatrzymano całą piątkę – byłą żonę, jej partnera, dwóch Albańczyków i Bułgara.

Wszyscy, poza Nadią K., przyznali się do winy. Kobieta nie miała pracy i była w pełni utrzymywana przez Jeziorskiego. Znajomi profesora twierdzą, że to pieniądze i chęć zemsty pchnęły ją do zbrodni.

Dzieci w jednej chwili straciły ojca, matkę i bezpieczeństwo. W tle pozostaje dramat rodziny oraz pytania o granice ludzkiej chciwości i nienawiści.

Leave a Comment