Senator Wadim Tyszkiewicz, znany z ostrych komentarzy i bezkompromisowych poglądów, ogłosił właśnie, że tworzy nową partię polityczną! Jej celem? Stworzenie prawdziwej alternatywy dla obecnych ugrupowań, które – jak twierdzi – zawiodły Polaków.
W rozmowie z mediami Tyszkiewicz ujawnił, że trwają już intensywne przygotowania: jest sztab, gotowy program oraz… nazwa partii, którą poznamy niebawem. Pierwsze dokumenty mają trafić do sądu między 17 a 21 lipca, choć – jak przyznaje senator – wszystko może się lekko przesunąć.
– “Chcemy uniknąć klasycznych błędów polityki i zbudować coś prawdziwego – opartego na wartościach, nie na ambicjach liderów!” – mówi senator z pasją.
🔧 Samorząd i gospodarka zamiast sporów ideologicznych
Nowe ugrupowanie ma być zbudowane na dwóch filarach: silnym samorządzie i stabilnej gospodarce. Tyszkiewicz podkreśla, że to właśnie te obszary zbudowały Polskę po 1989 roku i to one powinny być fundamentem dalszego rozwoju.
Co ciekawe – partia nie będzie miała na początku jednego lidera! To celowy zabieg. Jak tłumaczy senator, chcą odejść od kultu jednostki i postawić na zespół ludzi z doświadczeniem, którzy wiedzą, jak działa państwo od środka.
– “U nas nikt się nie pcha na lidera – nawet ja. Wierzę, że najlepszy lider sam się wyłoni, naturalnie” – mówi były prezydent Nowej Soli.
🧠 W partii samorządowcy i biznesmeni
W nowym ugrupowaniu znajdą się ludzie z doświadczeniem w samorządzie i biznesie – osoby, które, jak mówi Tyszkiewicz, „naprawdę coś osiągnęły”.
Na razie z nazwiska ujawniono kilku członków-założycieli: senatora Zygmunta Frankiewicza (byłego prezydenta Gliwic), Andrzeja Dziubę (byłego prezydenta Tychów) oraz oczywiście samego Tyszkiewicza. Ale – jak podkreśla – lista jest o wiele dłuższa i nazwiska kolejnych członków poznamy już wkrótce.
– “Są z nami radni, prezydenci miast, ludzie z całej Polski. To nie będzie partyjka na pokaz – to będzie realna siła!”
⚠️ Obawy przed PiS-em, Konfederacją i Braunem
Senator nie ukrywa, że jego decyzja o powrocie do aktywnej polityki to reakcja na rosnące poparcie dla prawicowych ugrupowań – w tym PiS, Konfederacji i środowiska Grzegorza Brauna.
– “To może skończyć się wyjściem Polski z Unii Europejskiej. Ja się tego realnie obawiam. Dlatego nie mogę milczeć” – mówi bez ogródek.
Przyznaje też, że po porażce Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich planował wycofać się z polityki. Ale – jak mówi – „sumienie mu nie pozwoliło”.
– “Zbyt wiele pracy włożyliśmy wszyscy w budowanie silnej Polski, żeby teraz pozwolić na jej zniszczenie.”