W 84. rocznicę zbrodni w Jedwabnem, Grzegorz Braun pojawił się na antenie Radia Wnet. Zamiast refleksji – eurodeputowany Konfederacji postanowił uderzyć w społeczność żydowską i podważyć fakty historyczne. Efekt? Rozmowa została natychmiast przerwana przez prowadzącego.
Braun podczas audycji mówił m.in. o „żydowskiej propagandzie”, zarzucając organizacjom takim jak B’nai B’rith czy Polin, że „potępiają tych, którzy mówią prawdę”. – „Mord rytualny to fakt, a Auschwitz z komorami gazowymi to niestety fake” – stwierdził bez cienia refleksji.
Granice zostały przekroczone
Prowadzący Łukasz Jankowski natychmiast zareagował, przerywając rozmowę i przypominając, że działalność Auschwitz-Birkenau jest doskonale udokumentowana. – „Tam, gdzie de facto na taniej prowokacji stara się zbić kapitał polityczny, trzeba powiedzieć stop” – tłumaczył później.
Nie pierwszy raz Braun szokuje
To nie pierwsza antysemicka wypowiedź Brauna. Wcześniej zgasił menorę w Sejmie w trakcie święta Chanuki, nazwał żonkile – symbol pamięci o powstaniu w getcie – „znakiem hańby”, a w Parlamencie Europejskim zakłócił minutę ciszy dla ofiar Holokaustu. Został za to ukarany.
Manipulacje historyczne
Braun twierdził również, że badania dotyczące komór gazowych są „blokowane przez Muzeum Auschwitz”. Tymczasem fakty są jednoznaczne – Niemcy założyli Auschwitz w 1940 roku. W całym kompleksie zginęło ponad 1,1 mln ludzi – głównie Żydów, ale również Polacy, Romowie i jeńcy sowieccy.
Tego typu wypowiedzi wywołały falę oburzenia – nie tylko wśród dziennikarzy, ale i w całym społeczeństwie. Czy polska scena polityczna zareaguje na te skandaliczne słowa?