Na granicy polsko-niemieckiej pojawiły się ostatnio grupy związane z tzw. Ruchem Obrony Granic – inicjatywą Roberta Bąkiewicza, znanego z narodowych marszów i kontrowersyjnych wypowiedzi. Działania samozwańczych „strażników” spotkały się z ostrą reakcją polityków – ale nie wszystkich.
Szef MSZ Radosław Sikorski nie przebierał w słowach. „To, że Bąkiewicz – opłacany milionami za czasów PiS – dziś wywołuje psychozę na granicy, nie dziwi mnie. Ale bulwersuje mnie to, że faszystę chwali prezydent RP. Kolejny kandydat do Orła Białego?” – napisał na platformie X.
Prezydent chwali „obywatelskie patrole”
Andrzej Duda w odpowiedzi nie tylko nie odciął się od działań Bąkiewicza, ale wręcz wyraził poparcie dla jego „patriotycznej postawy”. – To są ludzie, którzy chcą z własnej woli wspierać Straż Graniczną. Krytykują ich ci sami politycy, którzy kiedyś atakowali naszych funkcjonariuszy – mówił prezydent.
Głos w tej sprawie zabrał także Karol Nawrocki – prezydent elekt – który na początku lipca podziękował Bąkiewiczowi za „obywatelską postawę na granicy”.
Tusk: „To haniebne i skandaliczne”
Premier Donald Tusk, komentując sytuację na granicach z Niemcami i Litwą, zapowiedział przywrócenie tam kontroli. Wyraził jednak oburzenie wykorzystywaniem kryzysu migracyjnego do polityki wewnętrznej. – Kto angażuje w to bojówkarzy i aktywistów, przeszkadza państwu w dbaniu o bezpieczeństwo – powiedział.
Patrole Bąkiewicza wzbudzają kontrowersje nie tylko ze względu na brak legalnego mandatu do działań na granicy, ale też przez powiązania ich lidera z radykalną prawicą i oskarżenia o ekstremizm.
Czy Polska zmierza w stronę usankcjonowania „patriotycznych bojówek”? Słowa Sikorskiego i reakcja prezydenta zdają się wyznaczać kolejną linię politycznego frontu.