We wtorek w Sejmie dziennikarze zapytali Jarosława Kaczyńskiego o trwające protesty wyborcze i nieprawidłowości wykryte w wielu komisjach. Prezes PiS oburzył się na pytania, mówiąc:
– Co mi tu państwo wmawiają? Jakieś bajki!
🗣️ Zerwał się z ław poselskich i zaatakował dziennikarzy słownie:
– Nie ma żadnych podstaw do przeliczenia wszystkich głosów. Nie istnieje taka instytucja. Państwo działa w ramach prawa!
🎥 Dziennikarze: „To wszystko jest nagrane”
Radomir Wit z TVN24 przypomniał mu wypowiedź posłanki PiS Agnieszki Wojciechowskiej van Heukelom z wieczoru wyborczego. Wtedy mówiła, że „wszystko wskazuje na to, że te wybory będą zmanipulowane”.
Kaczyński zaprzeczył, że coś takiego padło. – Bajki! – powtórzył.
🔄 Przypomniano mu także jego własne słowa z 2014 roku, kiedy po wyborach samorządowych mówił o sfałszowaniu wyników mimo braku dowodów. – Wtedy była ogromna różnica między exit pollami a wynikiem – odpowiedział.
📊 Tymczasem: fakty są inne
- Ponad 50 tysięcy protestów trafiło do Sądu Najwyższego.
- W 7 z 10 komisji, gdzie już doszło do ponownego przeliczenia głosów, ujawniono zamiany na korzyść Karola Nawrockiego, mimo że faktycznie wygrał Rafał Trzaskowski.
- Prokuratura potwierdziła wszczęcie co najmniej sześciu śledztw w różnych regionach kraju.
🛑 Mimo to Kaczyński bagatelizuje sprawę – wbrew ustaleniom sądów i organów ścigania, twierdzi, że „wszystko jest w porządku” i że nie ma powodu, by cokolwiek przeliczać.
📣 Czy prezes PiS próbuje uciszyć debatę o nieprawidłowościach wyborczych? Czy ignorowanie faktów to nowa strategia obozu władzy?
Społeczne napięcie rośnie, a termin ostatecznego orzeczenia Sądu Najwyższego zbliża się wielkimi krokami – 2 lipca.