400 tys. zł odszkodowania i wyrok sądu – to wciąż za mało, by Kościół przyznał się do winy?
Janusz Szymik, jako dziecko, był wielokrotnie molestowany przez księdza Jana W. z parafii w Międzybrodziu Bialskim. Dziś, po latach walki, ma za sobą wyrok Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej, który przyznał mu zadośćuczynienie. Ale to nie koniec batalii…
💥 Krakowska kuria mówi „nie”
Chociaż to archidiecezja krakowska była odpowiedzialna za powierzenie parafii księdzu Janowi W., obecny metropolita – arcybiskup Marek Jędraszewski – odrzuca roszczenia, tłumacząc, że to… nie jego sprawa. Pełnomocnik kurii twierdzi, że odpowiedzialność ponosi wyłącznie sprawca, a roszczenia są „przedawnione”.
📣 Adwokat ofiary nie ma wątpliwości:
– To były tortury. W takich przypadkach nie ma przedawnienia. Tak uznał już Sąd Najwyższy i trybunały międzynarodowe – mówi mec. Artur Nowak, reprezentujący Janusza Szymika.
🗣️ Janusz Szymik:
– Kościół nie ma żadnej empatii. Żadnej chęci pomocy. Arcybiskup Jędraszewski umywa ręce i twierdzi, że nie zlecał przestępstwa. Gdzie jest miłość bliźniego?