Dramatyczne sceny rozegrały się w środę popołudniu w centrum Żar (woj. lubuskie). Około godziny 15:20, podczas rutynowego postoju miejskiego autobusu, doszło do wypadku, który zakończył się śmiercią jednego z pasażerów.
Według informacji przekazanych przez policję, mężczyzna próbował opuścić pojazd, gdy nagle autobus gwałtownie ruszył z miejsca. Nie zdążył całkowicie wysiąść – został wciągnięty pod pojazd i przeciągnięty przez kilkaset metrów po jezdni.
Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe, jednak obrażenia były tak poważne, że życia mężczyzny nie udało się uratować. Zmarł na miejscu.
– Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że ciało mężczyzny było ciągnięte przez autobus przez kilkaset metrów. Zginął na miejscu – przekazała sierż. sztab. Żaneta Kumoś z Komendy Powiatowej Policji w Żarach.
Obecnie trwa intensywne śledztwo, które ma ustalić przyczyny tragedii. Pojazd został zabezpieczony do ekspertyz technicznych, a kierowca przeszedł testy na obecność alkoholu i substancji odurzających – według nieoficjalnych informacji, był trzeźwy.
Wciąż nie jest znana tożsamość zmarłego. Policjanci apelują do świadków zdarzenia oraz osób mogących pomóc w identyfikacji ofiary, by zgłaszały się do komendy.
Smutek i szok wśród mieszkańców
Do tragedii doszło w godzinach szczytu, na jednej z uczęszczanych tras miejskiej komunikacji. Wśród mieszkańców Żar widać poruszenie – wielu z nich nie może uwierzyć, że w dzisiejszych czasach mogło dojść do tak drastycznego błędu.
Nie brakuje też pytań o standardy bezpieczeństwa w lokalnym transporcie publicznym. Czy kierowca zachował należytą ostrożność? Czy systemy monitoringu zarejestrowały moment zdarzenia? Odpowiedzi na te pytania mają przynieść trwające czynności śledcze.