W Polsce narastają kontrowersje po tym, jak prezydent Andrzej Duda publicznie zasugerował, że siły postkomunistyczne i liberalne próbują „manipulować” wynikiem już rozstrzygniętych wyborów prezydenckich.
W opublikowanym w poniedziałek komunikacie Duda napisał: „Odnosi się wrażenie, że postkomuniści wspólnie z lewicowymi liberałami chcą sfałszować ostatnie wybory prezydenckie, które już zostały rozstrzygnięte”. Oświadczenie to powtórzono również na konferencji w Malezji.
Wypowiedzi prezydenta wywołały silną reakcję członka PKW Ryszarda Kalisza. „Uważam, że prezydent, który powinien uosabiać wielkość Rzeczypospolitej Polskiej, nie powinien pisać takich rzeczy. Takie sformułowania nie są godne prezydenta” – skomentował Kalisz.
Kontrowersje wokół błędnie wpisanych głosów
W ostatnich dniach kilka polskich mediów informowało o nieprawidłowościach w wypełnianiu protokołów przez niektóre komisje wyborcze. W szczególności w lokalu wyborczym nr 95 przy ul. Stawowej w Krakowie głosy na Karola Nawrockiego i Rafała Trzaskowskiego zostały rzekomo przyznane odwrotnie w drugiej turze.
Premier Donald Tusk zareagował natychmiast: „Każdy zgłoszony przypadek nieprawidłowości jest sprawdzany i analizowany. Wszelkie fałszerstwa będą karane. Protesty będą oceniane przez Sąd Najwyższy. Rozumiem emocje, ale założenie a priori, że wybory zostały sfałszowane, nie służy państwu polskiemu” – napisał Tusk na platformie X.
Obecnie PKW kontynuuje kontrole, a śledztwa w sprawie zaangażowanych lokali wyborczych trwają.