Vadim Kotov przyszedł dziś rano do grobu swojej dziewczyny

Vadim Kotov przybył dziś rano do grobowca swojej dziewczyny, nawet nie podejrzewając więźnia o okrutnej grze.

Zimny ​​wiatr przeniknął przez cienki materiał płaszcza, ale nie zwracał uwagi. Siedział na pustynnym cmentarzu, przed świeżo wykopanym grobem, w którym odpoczywała jego narzeczona. Kwiaty, pozostawione przez kogoś rano, już tracały kolor pod szarym niebo grudnia.

Vadim przeszedł dłonią na granitową płytę, jakby chciał dotknąć Poliny, aby przez chwilę poczuć jego upał. Jego głos był prawie szeptany:

  • Polina …

W gardle umieszczono węzeł, ale zmuszony do kontynuowania:

  • Znajdę go. Ten, który ci to zrobił. Przysięgam.

Uklęknął i łzy zaczęły płynąć. Czuł się, jakby powietrze wokół było gęste, trudne. Każda chwila w pobliżu grobu była torturą.

  • Dlaczego jesteś po prostu?

Z tyłu było gardło zamrożonych gałęzi. Vadim wstał nagle; Jego serce podskoczyło. Kiedy się odwrócił, wysoki mężczyzna stał przed nim w długim płaszczu.

Spojrzał na niego ustalony, z ostrym wyrazem, jak kamień.

  • Vadim Aleksandrovici? – zapytał zimnym, profesjonalnym głosem.
    Vadim nie odpowiedział natychmiast, wytarł łzy i zmarszczył brwi:
  • Tak, jestem. Ale kim jesteś?

Mężczyzna pokazał swoją kartę:

  • Detektyw Stepan Sergheevici Belov.

Vadim nie rozumiał, czego szukał detektyw, ale coś w jego oczach sprawiło, że się zacisnął.

-Czy dowiedziałeś się, kto zabił Polinę? – Zapytał, mam nadzieję.
Ale detektyw nie odpowiedział natychmiast. Zrobił bliższy krok, a jego ton wzmocnił:

  • Vadim Aleksandrovici, podejrzewasz, że zabija Polyne Ruduk.

Słowa były jak błyskawica. Vadim cofnął się o krok, jego twarz zamieniła się w mieszankę szoku i gniewu:

  • Co?! To błąd! Nie mogłem!

Belov wykonał dyskretny znak do pobliskiej policji. Dwóch z nich przyszło natychmiast i zanim Vadim zdał sobie sprawę, włożył kajdanki.

  • Zabierz ze mnie rękę! – Walczył. – Jestem jej narzeczonym! Kocham ją!
  • Kochasz? „Belov zapytał zimnym wyglądem, przechylając głowę jak drapieżnik. – Dlaczego więc wszystkie dowody prowadzą do ciebie?
  • Jakie testy? Co mówisz?

Policjanci pociągnęli go do samochodu. Vadim desperacko rozglądał się, szukając wyjaśnienia. Ale cmentarz był pusty.

W pokoju przesłuchań było zimne i sterylne. Vadim siedział na silnym krześle przed metalowym stołem, z kajdankami. Słabe światło lampy rzucają dziwaczne cienie na ścianach – wydawały się śmiać.

Detektyw Belov wszedł, położył mapę na stole i otworzył ją, nie patrząc na niego.

  • Co to za szaleństwo? – Vadim wybuchł, uderzając w pięść.

„Więc Vadim Aleksandrovici …” powiedział Belov, przeglądając pliki. -Tay Stay tutaj przez kilka godzin i nie powiedziałeś nam niczego konkretnego.

Vadim milczał, patrząc w pustkę.

  • Czy będziesz nadal ciszę? A może powiesz nam, co się stało?
    Vadim westchnienie:
    -Nie ci powiedziałem. Ile razy muszę się powtarzać?
  • Po raz kolejny nie łamie. Może tym razem słyszę coś nowego.

Vadim zacisnął pięści.

  • Dobra. – spoczywa z tyłu krzesła. – Byłem w biurze. Przygotowywałem raport. Potem Polina zadzwoniła do mnie.
  • A co on powiedział? – Zapytał detektyw, zauważając.
  • Na początku … Nawet nie rozumiałem, co się dzieje. Oddychał mocno, a jego głos drżał. Wtedy … powiedział, że ktoś ją śledzi.
  • Czy ktoś za nią śledził?
  • Tak. – Vadim zamknął oczy, próbując ścigać wspomnienia. – Panika. Prosił o pomoc.

Belov spojrzał na niego ostrożnie.

  • A co zrobiłeś?
    -Poprosiłem o pomoc w IT. Zlokalizować swój telefon.
  • Czy wiesz, że jest to nielegalne? – powiedział Belov ze śladem zarzutów.
  • Poważnie? Kobieta, którą kocham, prosi o pomoc i czy mówisz o legalności?!

Belov skinął głową, wskazując.

  • Dowiedziałem się, gdzie on był. W lesie, na skraju miasta. Poszedłem tam.
  • A co znalazłeś?
    -Nie ci powiedziałem. Znalazłem jego torbę. Była zabarwiona krwią. Ale ona … już jej nie było.

Detektyw wyjął zdjęcie i postawił je na stole. Vadim wzdrygnął się – na zdjęciu były jego ręce, zabarwione krwią.

  • Następnie wyjaśnij, dlaczego na twoich rękach była krew?
    -Czy, podniosłem jego torbę! Mówiłem ci!

Belov nie zrobił zdjęcia. Patrzył na niego intensywnie.

  • Czy wiesz, że mamy inne zeznania?
  • Jakie świadectwa?
  • Timur Igorevici, ojczym Pelina, mówi, że często się kłóc. I że podejrzewasz to z niewierności.
  • Bzdury! – Vadim był zaskoczony.
    -To zaskoczyłeś ją w lesie … z kimś innym?

Vadim zaśmiał się krótko, gorzki.

  • Mówisz poważnie? Dałbym dla niej cokolwiek!

-Czy ich kochałeś? -Belov szepnął, zbliżając się. – Ale jeśli cię nie kochała?

  • Dostawać! Vadim krzyknął, próbując wstać, ale kajdanki trzymały go złapania.

Belov zacisnął plik i skierował się do drzwi:

  • gotowe dzisiaj. Pomyśl dobrze, Vadim Aleksandrovici.

Drzwi się zamknęły.

Vadim został sam.
Ból był przytłoczony.
-Polina … szepnął, pochylając czoło na dłoniach.

Leave a Comment