Warszawa pogrążona w ciszy. Premier Donald Tusk został zauważony wyraźnie poruszony podczas ceremonii upamiętniającej jego dawnego mentora politycznego i bliskiego przyjaciela, profesora Jacka Kuronia – legendarnej postaci opozycji antykomunistycznej, zmarłego kilka lat temu. Według osób z jego otoczenia, dopiero teraz Tusk zdobył się na siłę, aby publicznie opowiedzieć, jak głęboko ta strata wpłynęła na jego życie.
😢 „Bez niego nie byłbym tym człowiekiem, którym jestem dzisiaj…”
Podczas kameralnej uroczystości, Tusk wygłosił jedno z najbardziej osobistych przemówień w swojej karierze:
„Jacek pokazał mi, że polityka nie musi być walką o władzę, lecz może być odwagą, prawdą i człowieczeństwem. Jego śmierć pozostawiła we mnie pustkę, której nie wypełniły ani lata, ani sukcesy, ani stanowiska.”
🕯️ Łzy wśród politycznych elit
Wydarzenie odbyło się w Gdańsku, rodzinnym mieście Tuska, gdzie odprawiono nabożeństwo w intencji Kuronia. Źródła z otoczenia premiera podają, że Tusk poprosił media o nieobecność, pragnąc przeżyć ten moment w ciszy, bez kamer i politycznych gestów.
„Był dla mnie jak drugi ojciec” – miał powiedzieć Tusk do swojego syna, według jednego ze świadków.
🇵🇱 „Potrzebujemy więcej ludzi takich jak on”
Donald Tusk zapowiedział, że przedstawi w Sejmie projekt stworzenia ogólnopolskiego stypendium dla młodych liderów, które będzie nosić imię Jacka Kuronia – jako hołd dla wartości, które reprezentował.
„Być może to moja ostatnia misja polityczna: przypomnieć młodym ludziom, że można być uczciwym w polityce.”