W styczniu mróz wokół gminy Măgura był tak zaciekły, że mgła na obecnych niciach była lśniona na słońcu. Rareș Toma, siedmioletni chłopiec, obudził się w piątek wcześniej niż alarm jego matki. Przez resztę tygodnia wszystko było normalne: przedszkole, szkoła, usługa, rynek. Ale piątek był inny – to był jego wyjątkowy dzień. W starym koszyku z siostrzenic, który jego babcia nosiła kiedyś na targach, chłopiec starannie zebrał „prezenty”: chleb, kilka kiełbas, jabłko lub to, co było na stole kuchennym. – A które jedzenie? Wymamał swojego starszego brata, Andrei, podczas mycia zębów. „Tak” – powiedział Rareș, trzymając koszyk. Jego matka, Ana Toma, wiedziała o „drogach” Rareș, ale go nie powstrzymała. Było uparty, a pytania były zbędne. Jedyny warunek, na który postawił:
– Nie wyjdź po pozostaniu ciemności. Rareș obiecano za każdym razem, po szkole i wracał przed zmierzchem. Pustynia rozpoczęła się natychmiast po kolejce. W dawnych czasach istniała tam fabryka mebli, ale teraz były tylko pęknięte betonowe płyty, głębokie doły i kilka topoli brzytwy. Zimą miejsce wydawało się jeszcze bardziej opuszczone, jakby zimno usunęło z niego cały oddech. Ludzie go unikali, ponieważ powiedziano, że pod betonowymi talerzami kłamał, a bezpańskie psy sprawiły, że droga była niebezpieczna. Ale rzadko ș poszedł do opuszczonego końca ziemi. Tam, poza stosem płyt, był to dół pokryty dużą płytą. Pod nią – rodzaj schronienia. Chłopiec położył kosz i zdjął jedzenie. -Hi, jestem, wyszeptał, jakby ktoś go usłyszał. Złamał chleb, przeciął kiełbaski starym nożem i umieścił je na złożonej gazecie. Początkowo stamtąd pobiegł szybko. Ale po około trzech tygodniach zaczął się potknąć, siedząc na betonowym talerzu, pocierając śnieg buty. Po kilku minutach pojawił się czerwonawy pies, zatrzaskujący z tylnej nogi. Biedne zwierzę jakoś uciekło z pazurów. Nie zbliżył się do mniej niż dwa metry. Rareș chrzcił Casper. -At, Cas, zanim inni przyjdą, aby wziąć jedzenie, szepnął. Pies wziął kiełbaski, był na emeryturze, ale w jego oczach nie było horroru. W ten sposób zima minęła: szkoła, tematy, tabele mnożenia i w każdy piątek – pustynia i Casper. Pod koniec lutego mrozie zaostrzyło się w minusie dwudziestu pięciu stopni. W piątek z Viscol Rareș przekonał matkę, aby pozwoliła mu udać się do „robotycznego kręgu”. Ukrył kosz pod płaszczem i poszedł na pustynię, a jego twarz pokryta szalikiem. Ale Casper nie był nigdzie. Pokrywa była zimna jak lód. Rareș pochylił się, położył chleb, gwizdany, jak jego dziadek go nauczył. Nic. Tylko wiatr. Krzyknął:
– Cas, wyjdź! Nic. Usunął latarkę, oświetloną pod talerzem: nie było schodów, ale śniegu. Tylko dziura w zamrożonej glebie. I od wewnątrz słaby cud. – Casper? Chłopiec zacisnął zęby:
– Czekać. Idę. Pchnął talerz, prawie nie zstąpił w zimnej głębokości. Tam, w ciemności, Casper siedział z ranną łapą pod nim. I obok dwóch małych pisklęta, ledwo poruszającego się. – aha … Więc jesteś teraz mamą? Rzadko wyszeptał. Odłożył latarkę, usiadł na zamrożonym cemencie. Pies warknął powoli, ale bez niegodziwości. – Bądź cicho, pomagamy ci. Karmimy również krasnoludy. Casper wziął kiełbaski, przeżuł je i pchnął miękkie kawałki do kurczaka. Rzadko poczuło, że zwierzę nie mogło wiele się oprzeć. Dotknął jego łapy, które było spuchnięte. – Poczekaj tutaj. Wróciłem. Wyciągnął go, włożył talerz i pobiegł na drogę. Lokalny autobus właśnie zatrzymał się na stacji. Rareș skoczył z przodu:
– Są małe psy, tam umieram! Kierowca wyglądał:
– Jaką klasę jesteś, chłopcze? – Czwarty. Pomóż nam, proszę! Potem przyszło imię Moș Ilie, sąsiada, który naprawił samochody i nikogo nie zebrał. Rzadko o nazwie:
– Wujek Eliasz, pomoc! To pies z kurczakiem pod talerzem, na polu! Po pięciu minutach Ford Transit Ilie pojawił się na śnieżnej ulicy. Podnieśli pokrywkę z rampą. Eliasz upadł najpierw, a potem rzadko. Casper warknął, ale kiedy rozpoznał rzadkieș, spał cicho. „Zwichnięcie przy prawej łapie” – powiedziała Ilie po tym, jak została koncertowa. Wyciągnijmy je stąd. Prawie ich nie usunęli. Casper Scheuna z bólu, ale nie gryzł. Eliasz włożył go do skrzyni, rzucił na niego płaszcz. -Kieruj się dobrze, chłopcze. Tej nocy wiatr zmiękczył. Casper i pisklęta znajdowały się w warsztacie Ilie, w pobliżu chłodnicy. Powodzenia z weterynarzem wioski, panią Eleną, która wysłała im szczepionkę, gorącą serum i mleko. Po tym, jak wszyscy zostali potraktowani, rzadko zapytał:
-Czy, przyjdę ich zobaczyć? – Oczywiście tak. Ale powiedz prawdę w domu. W domu Ana była w tej chwili zdenerwowana:
– Jak mogłeś wejść do tego dołu? Możesz zamrozić! Ale słuchał rzadkiego mówienia o kurczakach i płakał cicho. „Elena zadzwoniła do mnie” – powiedziała wieczorem. Pisklęta będą przyjmowane przez dobrych ludzi. Pies jest stary, nie umieszczamy go z powrotem na ulicę …
Andrei, starszy brat, wymamrotał z komputera:
-Phold It. Mamy dziedziniec. Zatrzymać nas. Ana wróciła:
– Poważnie? – Co? Dajemy pisklęta, trzymamy to. To dobrze. Rzadki nie wierzył jego uszy. W sobotę Eliasz przyszedł z Casperem:
– Lepiej, łapa wraca do zdrowia. Spójrz na dokumenty: odroba, zaszczepiony. Rareș pogłasnął jego ostre futro:
– Gotowy, jesteś nasz. Czy wiesz? Pies podszedł do dłoni. Pisklęta zostały zabrane przez Vlada, kolegę Rareș i bibliotekarza wiejskiego. Rareș chodził do szkoły, jakby unosił się. Pod koniec roku nauczyciel podał motyw:
-Wrtuj „Najlepszą rzecz, jaką zrobiłem zimą”. Rareș pisał ostrożnie:
„Czasami musisz wejść tam, gdzie się boisz, uratować kogoś słabszego. Dobroć nie tylko oznacza dzielenie się chlebem, ale siedzenie obok niego, dopóki zimno stanie się ciepłem”.
Latem Ana zauważyła, że rzadki ș w piątek wciąż tworzy koszyk. Ale nie było już na pustyni. Chodził do domu starego człowieka na skraju wioski. Tam przyprowadził starszych ludzi do starego człowieka, a pies był cichy. – Dlaczego to robisz? – zapytała Ana. – Niektórzy ludzie potrzebują chleba, inni zaledwie pięć minut. A jeśli masz ciepło w swojej duszy, dobrze się nim dzielić. Ana spojrzała na niego z psem i koszem, myśląc, że czasami cuda zaczynają się od uporu dziecka, aby zobaczyć, czego inni nauczyli się ignorować.