Prezydent Karol Nawrocki zabrał głos w sprawie fali krytyki ze strony Konfederacji, jaka spadła na niego po podpisaniu nowej ustawy dotyczącej pomocy dla obywateli Ukrainy. Politycy tej formacji zarzucili mu zdradę polskich interesów. Głowa państwa nie zgadza się z tymi oskarżeniami i tłumaczy, że jego decyzja miała na celu uniknięcie administracyjnego paraliżu oraz ochronę miejsc pracy.
– Nikogo nie zdradziłem. Podjąłem odpowiedzialną decyzję, kierując się interesem państwa – powiedział Nawrocki w rozmowie z „Wprost”. Przypomniał, że wcześniej zawetował poprzednią wersję ustawy, wymuszając m.in. rezygnację z kontrowersyjnego świadczenia 800+ dla niepracujących Ukraińców i ograniczenie tzw. turystyki medycznej.
Choć nowa wersja ustawy nie spełnia wszystkich jego oczekiwań – m.in. wciąż nie porusza tematów związanych z UPA czy zmian w polityce obywatelstwa – Nawrocki podkreślił, że jej niepodpisanie oznaczałoby chaos: setki tysięcy Ukraińców szturmujących urzędy w celu przedłużenia legalnego pobytu.
– Ustawa została podpisana, ale to ostatni raz – zaznaczył. Zapowiedział, że od przyszłego roku nie będzie już specjalnych przepisów dla Ukraińców, a wszyscy obcokrajowcy będą traktowani na tych samych zasadach.
Prezydent dodał również, że jego decyzję poprzedziły rozmowy z przedsiębiorcami, którzy alarmowali, że bez ukraińskich pracowników wiele firm stanie w miejscu. Nawrocki zaznaczył, że rozumie emocje związane z wycofaniem świadczeń dla niepracujących matek z dziećmi, ale jako prezydent musi patrzeć na sytuację całościowo i zgodnie z programem wyborczym, który nie przewiduje takich przywilejów.
Na koniec odniósł się do relacji z Wołodymyrem Zełenskim. – Współpraca jest poprawna, choć nie przyjacielska. Mamy różne spojrzenia na wiele spraw – powiedział Nawrocki, podkreślając, że priorytetem jest dla niego interes Polski, nawet jeśli budzi to niezadowolenie po stronie ukraińskiej.