Prezydent Karol Nawrocki wywołał burzę swoim wywiadem w Radiu ZET. Na pytanie dziennikarza, czy w Belwederze spotyka ducha Józefa Piłsudskiego, odpowiedział bez wahania: „Tak, wielokrotnie rozmawiamy każdego dnia”. Jak wyjaśnił, tematy rozmów z marszałkiem to m.in. wojna polsko-bolszewicka z 1920 roku, obecna sytuacja międzynarodowa po ataku Rosji, zagrożenia dla Polski, a nawet… refleksje o parlamencie. „Marszałek nie zmienił swoich poglądów. Przynajmniej tak mówi, gdy go spotykam w Belwederze” – stwierdził Nawrocki.
Na te słowa błyskawicznie zareagowała Maria Zacharowa, rzeczniczka rosyjskiego MSZ. W rozmowie ze Sputnikiem ironizowała, że skoro prezydent RP „ma kontakt z duchami”, powinien udać się do kościoła. – „Polska jest krajem katolickim, tradycje religijne są tam silne. Jeśli twierdzi, że nawiedzają go demony, niech biegnie do kościoła” – szydziła Zacharowa.
Dalej poszła jeszcze ostrzej, sugerując, że o „kontaktach” z duchami Nawrocki powinien był mówić już przed wyborami. „Wówczas obywatele mogliby pytać, jak często dochodzi do takich spotkań i jakie decyzje zapadają po tych konsultacjach” – drwiła rzeczniczka.
Przy okazji uderzyła też w inną sytuację z udziałem prezydenta – słynne nagranie z ONZ, na którym Nawrocki wkłada do ust biały woreczek nikotynowy. Choć głowa państwa wyjaśniła, że to popularny w Skandynawii snus, Zacharowa sugerowała, że „asystenci obrzucają go narkotykami, by mógł utrzymywać dialog z tymi, których już nie ma na Ziemi”.
Cała wypowiedź Zacharowej błyskawicznie obiegła rosyjskie media i została podchwycona w sieci jako przykład agresywnej narracji Moskwy wobec Warszawy.