Sprawa działki, którą Mateusz Morawiecki nabył od parafii pod Wrocławiem, znów rozgrzewa opinię publiczną.
Choć cena zakupu – 700 tys. zł za grunt wart 4 mln – budziła emocje od lat, Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu właśnie umorzyła śledztwo. Powód? Brak dowodów na przestępstwo.
Śledczy przesłuchali świadków, w tym byłych proboszczów i samych Morawieckich. Problem? Wielu z nich „nie pamięta” szczegółów transakcji z 2002 roku.
Sama parafia nie zgłosiła żadnych zastrzeżeń, a jak zaznacza prokuratura – strony miały prawo samodzielnie ustalić cenę.
Fakt, że po latach działka została sprzedana za… niemal 15 milionów złotych, nie ma znaczenia prawnego.
Śledztwa nie można kontynuować także pod kątem korupcji – te wątki się przedawniły. Decyzja o umorzeniu nie jest jeszcze prawomocna, ale trudno liczyć na przełom.
Czy to koniec tej sprawy? Dla prokuratury – być może. Dla opinii publicznej – dopiero początek dyskusji.