Sekretarz generalny NATO Mark Rutte jasno zadeklarował: jeśli rosyjskie samoloty lub drony naruszą przestrzeń powietrzną państw Sojuszu, mogą zostać zestrzelone.
– Zgadzam się z prezydentem Trumpem: jeśli to konieczne, trzeba działać – powiedział w rozmowie z Fox News.
Reakcja Kremla była natychmiastowa. Ambasador Rosji we Francji ostrzegł, że zestrzelenie rosyjskiego samolotu przez NATO byłoby równoznaczne z rozpoczęciem konfliktu zbrojnego.
Zarzucił też państwom Sojuszu, że same rzekomo naruszają przestrzeń powietrzną Rosji – i to „dość często”.
Tymczasem napięcie rośnie. Trzy rosyjskie myśliwce MiG-31 wtargnęły w estońską przestrzeń powietrzną, a Estonia złożyła wniosek o konsultacje na podstawie art. 4
Traktatu Północnoatlantyckiego. Polska również aktywowała ten artykuł po incydencie z rosyjskimi dronami nad swoim terytorium.
NATO odpowiada: uruchomiono misję Wschodnia Straż. Na niebie wschodniej flanki pojawią się m.in. francuskie Rafale, niemieckie Eurofightery i duńskie F-16.
Sojusz pokazuje, że nie zamierza biernie przyglądać się rosyjskim prowokacjom. Czy świat jest o krok od eskalacji?