Premier Donald Tusk nie szczędził słów krytyki po burzliwej sesji warszawskiej rady miasta, na której debatowano nad wprowadzeniem nocnej prohibicji. Jego zdaniem, sposób, w jaki rozwiązano sprawę, pozostawia wiele do życzenia. – „Wolałbym, żebyśmy uczyli się od samorządów, które skutecznie ograniczają skutki alkoholowego liberalizmu” – mówił premier.
Tusk zaznaczył, że nie ingeruje bezpośrednio w decyzje samorządów, ale nie ukrywał swojego rozczarowania. – „W dużych miastach nietrzeźwi ludzie w nocy to problem, którego nie można ignorować. Można było to rozwiązać zdecydowanie lepiej” – dodał.
W tle całej sprawy pojawiły się doniesienia o możliwym konflikcie między prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim a ministrem spraw wewnętrznych Marcinem Kierwińskim. Premier jednak stanowczo odciął się od tych spekulacji: – „Nie widzę tu żadnego konfliktu. Z tego, co wiem, panowie współpracują dobrze. Ale cały ten spektakl mi się nie podobał”.
Ostatecznie zamiast szerokiego zakazu, uchwalono jedynie pilotażową wersję nocnej prohibicji, obejmującą wybrane dzielnice – Śródmieście i Pragę-Północ. Projekt Rafała Trzaskowskiego, który pierwotnie miał być główną propozycją, został niespodziewanie wycofany tuż przed głosowaniem.