Senator KO Grzegorz Schetyna nie ma wątpliwości – obiekt, który spadł na dom w Wyrykach, był rakietą wystrzeloną przez polski F-16. – To było w zasadzie pewne. Wojskowi musieli mieć tę wiedzę – ocenił w TVN24.
Według ustaleń dziennika „Rzeczpospolita”, rakieta miała awarię systemu naprowadzania i spadła na budynek mieszkalny. Schetyna podkreślił, że problemem nie jest sam incydent, ale brak przejrzystości i komunikacji wewnątrz państwa. – Minister obrony powinien otrzymać informacje natychmiast – zaznaczył.
Polityk zaznaczył, że w tej sytuacji zawiodła koordynacja między MON, KPRM, BBN i Kancelarią Prezydenta. – Brakuje wymiany informacji. Nie mamy doświadczenia, ale musimy się uczyć i wyciągać wnioski – mówił.
Schetyna odniósł się także do wypowiedzi prezydenta Zełenskiego. Jego zdaniem Polska nie może być oceniana przez pryzmat ukraińskiego pola walki. – My nie jesteśmy w stanie wojny. Są inne procedury i inne realia – dodał.