W deszczowy czwartkowy wieczór, na drodze powiatowej niedaleko miasta Bacău, rozegrała się scena, która przywróciła nadzieję i życzliwość ludzi. Była po 22:00, gdy 83-letnia kobieta, wyraźnie wyczerpana i przemoczona do suchej nitki, stała samotnie na poboczu. Miała na sobie stary szalik i trzymała torbę, z której kapała woda. Później opowiadała, że rano opuściła sąsiednią wioskę, żeby kupić lekarstwa i jedzenie, ale autobus, na który czekała, nie przyjechał.
Minęły ją dziesiątki samochodów, nie zatrzymując się, aż nagle samochód z tabliczkami z współdzielonymi przejazdami zahamował. Za kierownicą siedział 27-letni mężczyzna o imieniu Andriej. Bez namysłu wysiadł z samochodu i zapytał ciepłym głosem:
„Jedziemy gdzieś, mamusiu?”
To, co nastąpiło później, zostało uchwycone przez jedną z kamer samochodowych. Starsza kobieta zaczęła płakać, mówiąc, że nie wierzy już, że ktokolwiek zabierze ją do domu. Andriej pomógł jej wsiąść, podał koc z bagażnika i powiedział: „Nie martw się, jesteś już bezpieczna”. Pasażerowie, którzy już byli w samochodzie, byli tak poruszeni jego gestem, że opublikowali historię w mediach społecznościowych, gdzie w ciągu zaledwie kilku godzin stała się ona viralem.
Gest młodego mężczyzny został pochwalony przez tysiące Rumunów, którzy twierdzą, że w zabieganym świecie wciąż istnieją ludzie o wielkich sercach.
„Nie mógłbym spać, wiedząc, że minąłem ją i nic nie zrobiłem. Czułem się, jakby była moją babcią” – powiedział Andriej lokalnej prasie.