Prezydent USA Donald Trump poinformował w sobotę o nałożeniu 30-procentowych ceł na importowane towary z Unii Europejskiej oraz Meksyku. Nowe taryfy mają wejść w życie od 1 sierpnia.
W liście do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen Trump podkreślił, że nowe cła są „oddzielne od ceł sektorowych”, co oznacza, że niektóre produkty mogą zostać obłożone łącznymi stawkami przewyższającymi 30 proc. Jednocześnie prezydent zapowiedział, że jeśli UE lub Meksyk wprowadzą cła odwetowe, Stany Zjednoczone odpowiedzą kolejnymi 30-procentowymi taryfami, niezależnie od ich wysokości. Wcześniej Trump groził nawet cłami na poziomie 50 proc.
Decyzja Trumpa wywołała natychmiastową reakcję Unii Europejskiej. Jak podaje Politico, KE zwołała w trybie nadzwyczajnym rozmowy w związku z zapowiedzią USA. Serwis określa tę sytuację jako „pełnoskalową wojnę handlową”. Pracownicy Komisji zostali wezwani do rezygnacji z weekendowego odpoczynku i pilnego zajęcia się sprawą.
Unia Europejska jest jednym z największych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych — eksport z UE do USA wynosi około 533 miliardów dolarów rocznie. Mimo to próby wypracowania kompromisu dotyczącego ceł kończyły się dotąd niepowodzeniem. Obecnie trwają intensywne negocjacje nad tymczasowym porozumieniem handlowym, którego kluczowe spory dotyczą ceł na samochody oraz taryf na produkty rolne. UE proponuje utrzymanie ceł rolnych na poziomie nie wyższym niż 10 proc., podczas gdy Stany Zjednoczone postulują stawkę 17 proc.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje, że Komisja Europejska wycofuje się z planowanego podatku cyfrowego, który miał uderzyć m.in. w amerykańskie koncerny technologiczne. Według Politico może to być krok strategiczny w kierunku negocjacji z USA na temat ceł. Jeszcze w kwietniu Ursula von der Leyen groziła Trumpowi wprowadzeniem tego podatku, jeśli rozmowy handlowe zakończą się fiaskiem.
Równocześnie Donald Trump wysłał listy do kolejnych krajów — między innymi Brazylii, Filipin, Brunei, Mołdawii, Algierii, Iraku i Libii — informując je o planowanych taryfach. Wcześniej nałożone zostały już cła w wysokości 25 proc. na import z Korei Południowej i Japonii.