Wypowiedź prezydenta Andrzeja Dudy o „wieszaniu za zdradę” w kontekście sędziów i polskiego sądownictwa odbiła się szerokim echem. Głos w sprawie zabrał sędzia Sądu Najwyższego, Włodzimierz Wróbel, który publicznie zwrócił się z pytaniem do prezydenta:
– Panie Prezydencie, kto w Polsce ma decydować, kto zdradził, a kto nie? I co – powiesić go? – zapytał retorycznie sędzia, dodając, że „w demokracji nie ma miejsca na takie słowa”.
„Słowa mają konsekwencje”
Wróbel podkreślił, że słowa wypowiedziane przez najwyższe władze państwowe mają realny wpływ na bezpieczeństwo obywateli – także sędziów, którzy i tak często są obiektem hejtu i gróźb.
– Słowa o wieszaniu nie są żartem. Są wezwaniem. I mogą prowadzić do tragedii – ostrzegł.
O co chodzi?
Prezydent Duda w jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że usłyszał od „jednego człowieka”, że zdrada w Polsce wciąż istnieje, bo „dawno nikogo za nią nie powieszono”. Fragment ten wywołał burzę – wielu prawników i komentatorów uznało go za nieodpowiedzialny, groźny i godzący w zasadę niezawisłości sądów.
Wypowiedź sędziego Wróbla spotkała się z dużym poparciem w środowisku prawniczym, które oczekuje od prezydenta wyjaśnień i wycofania się z tych słów.