Prezydent elekt Karol Nawrocki ogłosił, że nowym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego zostanie Sławomir Cenckiewicz. Ta nominacja natychmiast wywołała falę krytyki i poważne wątpliwości – zarówno prawne, jak i polityczne.
Zarzuty i brak dostępu do tajemnic państwowych
Cenckiewicz, znany historyk i były dyrektor Wojskowego Biura Historycznego, usłyszał w maju 2025 r. zarzuty prokuratorskie za pomoc w ujawnieniu fragmentów Planu Użycia Sił Zbrojnych RP. W związku z tym automatycznie utracił poświadczenie bezpieczeństwa, które jest wymagane przy dostępie do informacji niejawnych.
Choć przepisy nie obligują szefa BBN do posiadania takiego poświadczenia, w praktyce jego brak uniemożliwia realne funkcjonowanie w strukturach bezpieczeństwa narodowego.
Sikorski: „Dialog będzie utrudniony”
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie ukrywa zaniepokojenia:
– Tu jest pewien problem, bo pan Cenckiewicz ma zarzuty za łamanie tajemnicy państwowej i nie ma dostępu do informacji niejawnych. Do tego uważa rząd za grupę rosyjskich szpiegów. Dialog będzie bardzo trudny – ocenił w TVN24.
„Kandydatura konfliktu” – komentuje opozycja
Paweł Śliz z Polski 2050 mówi wprost:
– To osoba polityczna, która kierowała komisją ds. wpływów rosyjskich i atakowała opozycję. Brał udział w odtajnianiu planów obronnych państwa dla potrzeb kampanii PiS. Nie mieści mi się w głowie, że ktoś taki ma stać na czele BBN.
Karol Nawrocki pozostaje jednak przy swoim wyborze. Cenckiewicz ma być jego głównym doradcą ds. bezpieczeństwa, wspieranym przez gen. Andrzeja Kowalskiego i gen. Mirosława Brysia.
Czy prezydent-elekt zaczyna kadencję od otwartego konfliktu z rządem?
Choć Wojewódzki Sąd Administracyjny częściowo przywrócił Cenckiewiczowi uprawnienia, wyrok nie jest prawomocny, a sprawa wciąż budzi ogromne kontrowersje. Przed nowym prezydentem i jego otoczeniem mogą stanąć poważne przeszkody – nie tylko formalne, ale i polityczne.
Ask ChatGPT