To był wieczór, który przejdzie do historii rocka.
Na stadionie Villa Park w rodzinnym Birmingham legendarny Black Sabbath zagrał ostatni koncert w pełnym składzie – z Ozzym Osbournem, Geezerem Butlerem, Tonym Iommim i Billem Wardem.
🔔 Hasło koncertu mówiło wszystko: „Back to the Beginning” – powrót do korzeni i… wielkie pożegnanie.
🖤 Na scenie pojawiła się śmietanka rocka:
🎸 Metallica, Slayer, Guns N’ Roses, Tool, Pantera, a nawet Ronnie Wood z Rolling Stones i Steven Tyler z Aerosmith.
🎤 James Hetfield: „Bez Black Sabbath nie byłoby Metalliki. Dziękuję za sens życia!”
🎶 Ozzy, 76-letni “Książę Ciemności”, sam wykonał wzruszające “Crazy Train” i “Mama, I’m Coming Home”.
To był jego pierwszy publiczny występ od 2018 roku, po walce z Parkinsonem, upadkach i licznych operacjach.
💬 “Dla fanów. Dla historii. Dla siebie.” – napisał przed koncertem.
🎆 Na zakończenie: eksplozja emocji i pokaz fajerwerków.
💥 40 tysięcy gardeł krzyczało ostatni raz.
🎫 Bilety wyprzedano w 16 minut.
👉 Czy to naprawdę koniec?
💭 Fani zostali z pytaniem: czy rock może jeszcze istnieć bez Black Sabbath?
🙏 Dziękujemy, Ozzy. Dziękujemy, Sabbath. Na zawsze w naszej duszy. ⚫🎶