Jack poczuł, jak krew zamarza mu w żyłach. Zostawił nóż w pochwie i szybkim ruchem odwrócił się, starając się zachować spokój. Jego oczy przeszukiwały ciemność lasu, lecz nic nie dostrzegł. Wszystko wydawało się ciche.
Jednakże wilczyca podniosła się na drżące nogi, a jej oczy zrobiły się wielkie i błyszczące, niczym dwa fajerwerki gotowe zaraz wybuchnąć. Wyglądało, jakby wiedział coś, czego Jack jeszcze nie rozumiał.
W powietrzu wyczuwało się napięcie. Jack zacisnął pięści, czując, że coś niewidzialnego obserwuje go z cienia. Lodowate powietrze przenikało mu kości, a strach zaczął go ogarniać. Był myśliwym, ale nie czuł się przygotowany na to, co go czekało.
Wtedy nagle z lasu wyłonił się cień – wysoki, szczupły mężczyzna z głową przykrytą czarnym kapturem. Jack nie zdążył nic powiedzieć, ponieważ postać podniosła rękę i szybkim ruchem wystrzeliła w powietrze włócznię, która wbiła się w pień drzewa, zaledwie kilka cali od głowy Jacka.
— Nie ruszaj się! – rozległ się niski i szorstki, ale jednocześnie spokojny głos.
Jack poczuł, jak każdy mięsień jego ciała się napina. Słyszał legendy o myśliwych żyjących w lasach na skraju cywilizowanego świata, lecz nigdy nie przypuszczał, że spotka ich osobiście.
Nie odwracając się, tajemnicza postać zrobiła kilka kroków do przodu. Wilczyca, która teraz wydawała się o wiele silniejsza, zrobiła mały krok do przodu, jakby chroniła coś o wiele cenniejszego niż jej życie. Jej oczy płonęły z niemal ludzką intensywnością.
„Po co tu przyszedłeś, myśliwy?” – zapytała tajemnicza postać spokojnym, lecz nieprzejednanym głosem.
Jack spojrzał na wilczycę, która zdawała się patrzeć na niego z dziwnym zrozumieniem. Był myśliwym, ale na co właściwie polował?
— Przyszedłem pomóc temu jednemu. – powiedział Jack stanowczym głosem, ale z myślą o tym, co może nastąpić dalej.
Tajemnicza postać uniosła brew i powolnym ruchem zdjęła kaptur. Przed Jackiem pojawiła się młoda kobieta o hebanowoczarnych włosach i zielonych oczach, w których rozbłysło niezwykłe światło. Wokół niej pulsowała jakaś niewidzialna aura.
- Pomoc? – zaśmiała się, ale w jej śmiechu nie było nic zabawnego. – Lubisz wtrącać się w sprawy, które cię nie dotyczą, prawda?
Jack czuł, że stoi na rozdrożu. To nie była zwykła kobieta, a wilczyca nie była po prostu dzikim zwierzęciem, ale także strażniczką tajemnicy o wiele większej, niż mogła pojąć. Co kryło się w tym lesie? Dlaczego tak na niego patrzyli?
Kobieta podniosła rękę w stronę wilczycy, która uspokoiła się i usiadła u jej stóp.
„Wiesz coś o tym, co dzieje się w lesie, prawda?” – pyta Jack, czując, jak strach miesza się z ciekawością w jego myślach.
Kobieta spojrzała mu w oczy, cisza między nimi zdawała się ciągnąć w nieskończoność. Na koniec powiedział:
„Jeśli chcesz poznać prawdę, myśliwy, musisz podjąć ryzyko”. Ten las jest czymś więcej, niż się wydaje. To nie jest miejsce, w którym powinna wędrować jakakolwiek żywa istota.
Zanim zdążył zadać kolejne pytanie, kobieta zrobiła krok naprzód i wyciągnęła rękę.
„Chcesz dowiedzieć się, co tu jest ukryte?”
Jack spojrzał na jej dłoń i w tym momencie ogarnęło go dziwne uczucie. Gdyby się zgodził, mógłby ujawnić prawdę o wiele straszniejszą, niż ktokolwiek mógłby sobie wyobrazić. Ale gdyby odmówił, oznaczałoby to, że na zawsze pozostałby łowcą bez odpowiedzi.
Wziął głęboki oddech i z uczuciem niepokoju położył swoją dłoń na jej dłoni.
— Tak, chcę wiedzieć.
W tym momencie las zdawał się oddychać razem z nim, a on wiedział, że wybrana przez niego ścieżka zaprowadzi go w głąb świata, którego jeszcze nie rozumiał.
I tak Jack wkroczył w nieznane…