Niedzielne popołudnie zamieniło się w koszmar dla rodziców i plażowiczów w Stegnie (woj. pomorskie). Siedmioletnia dziewczynka zaginęła na zatłoczonej plaży – przez ponad dwie godziny szukały jej służby, ratownicy i turyści.
Wielu z nas wie, jak łatwo stracić dziecko z oczu choćby na kilka sekund. Ale ta historia mogła zakończyć się tragicznie…
🔊 „Szare spodenki, koszulka z misiem. Proszę się rozejrzeć!”
Na plaży rozbrzmiewał głos mężczyzny sprzedającego jedzenie, który przez megafon apelował o pomoc. Ludzie wstawali z ręczników, rozglądali się dookoła – wszyscy zjednoczyli się, by pomóc znaleźć małą dziewczynkę.
👧 Odnalazła się… w Mikoszewie – prawie 10 kilometrów dalej!
Po dwóch godzinach napięcia i niepewności, dziecko zostało odnalezione przez turystkę z Warszawy w Mikoszewie, przy jednym z zejść na plażę. Kobieta natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy i przekazała dziewczynkę funkcjonariuszom.
🚓 Policjanci z Nowego Dworu Gdańskiego przywieźli dziewczynkę do rodziców radiowozem. Moment wzruszającego spotkania został uchwycony przez kamerę TVN24.
„Dziewczynka cała i zdrowa. Zareagowaliśmy błyskawicznie, ale to współpraca ludzi na plaży miała ogromne znaczenie” – powiedział st. sierż. Kamil Marzec z KPP.
❤️ Plażowicze, turyści, sprzedawca z megafonem – to dzięki Wam ta historia ma szczęśliwe zakończenie
To przypomnienie, jak ważna jest czujność, solidarność i szybka reakcja w sytuacjach kryzysowych. W tłumie, w hałasie, wśród fal – wystarczy chwila, by dziecko zniknęło z pola widzenia.