Wzruszające wspomnienie Anastazji Jakubiak: „Poprosił mnie, żebym pozwoliła mu odejść”

30 kwietnia 2025 roku świat kulinariów stracił jednego ze swoich najbarwniejszych przedstawicieli – Tomasza Jakubiaka. Znany i lubiany kucharz, juror programu „MasterChef”, przegrał heroiczny bój z rzadkim nowotworem jelita i dwunastnicy. Choroba, która przyszła nagle i bezlitośnie, zabrała go w sile wieku, pozostawiając po sobie nie tylko pustkę, ale i wspomnienia pełne miłości, siły i niezwykłej odwagi.

W dniu, w którym obchodziłby swoje 42. urodziny, jego żona – Anastazja Jakubiak – udzieliła poruszającego wywiadu w programie „Dzień Dobry TVN”. Opowiedziała o ostatnich dniach życia swojego męża, o bólu, nadziei i nieuniknionym pożegnaniu, które złamało jej serce, ale pozwoliło Tomaszowi odejść w spokoju.

„Miłość do niego była moją siłą”

Jak opowiada Anastazja, połowa ich małżeństwa upłynęła pod znakiem walki z chorobą. To ona musiała unieść ciężar codzienności, leczenia, opieki i emocjonalnego wsparcia. – „Tomasz mówił, że jestem wojowniczką, ale to dzięki niemu. Miłość do niego była moją siłą. Kiedy byliśmy razem, mogliśmy góry przenosić” – wspomina.

Tomasz długo ignorował objawy – bóle, bezsenność, utratę wagi. Dopiero naciski teściowej przekonały go, by poszedł na rezonans. Wtedy było już bardzo źle.

Z każdym dniem ciało Tomasza zmieniało się nie do poznania. Wstydził się swojej sylwetki, nie chciał, by żona go takiego oglądała. Ale dla niej to nie miało znaczenia. – „Zakochałam się w jego umyśle i osobowości. Ciało było tylko skorupą” – mówi Anastazja z czułością.

Najtrudniejszy telefon

Najbardziej bolesne chwile nadeszły tuż przed końcem. Tomasz, będąc już za granicą na leczeniu, zadzwonił do żony i wypowiedział słowa, które na zawsze wryły się w jej serce: „Poprosił mnie o zgodę na odejście”. To był moment, który – jak przyznała – był najtrudniejszy w jej życiu.

„Pojechałam do niego i jeszcze walczyliśmy. Ale wiedziałam, że muszę dać mu spokój. On już wiedział, że odchodzi” – dodała, walcząc ze łzami.

Tomasz nie tracił wiary – rozmawiał z Bogiem, modlił się, ale nigdy nie pytał „dlaczego ja?”. Jego duch pozostał silny, choć ciało się poddawało.

Ostatnie słowa dla syna

Ostatnia rozmowa między Tomaszem a Anastazją dotyczyła ich kilkuletniego synka. – „Powiedział, co mam przekazać bąbelkowi. Że się zobaczą następnym razem. Że spotkają się w kosmosie” – mówiła.

Ten prosty obraz stał się dla niej symbolem nadziei i miłości. Ich synek zawsze mówił: „Tata, lecimy w kosmos!”, wskakując na barana. Teraz to zdanie stało się ich wspólną obietnicą, że to nie koniec – tylko nowe miejsce spotkania.

Kolorowe pożegnanie

Pogrzeb Tomasza Jakubiaka odbył się 13 maja. Zgodnie z jego ostatnią wolą, żałobnicy przyszli ubrani kolorowo – nie na czarno. Bo choć odszedł, to jego życie było pełne barw i uśmiechu. Tak chciał być zapamiętany.

Miłość, która nie umiera

Anastazja podkreśla, że nie żałuje ani jednego dnia spędzonego z Tomaszem. Ich miłość przetrwała wszystko – chorobę, ból, strach. I choć teraz musi nauczyć się żyć bez niego, wie, że jego obecność będzie zawsze przy niej – w sercu, wspomnieniach i spojrzeniu ich syna.

Leave a Comment