Aleksander Łukaszenko uwolnił 14 więźniów politycznych – w tym jedną z najbardziej symbolicznym postaci białoruskiej opozycji. Siarhiej Cichanouski, mąż Swiatłany Cichanouskiej i były kandydat na prezydenta, opuścił mury łagru po niemal czterech latach całkowitej izolacji.
Skazany na prawie 20 lat więzienia w pokazowym procesie politycznym, Cichanouski stał się ikoną oporu wobec reżimu Łukaszenki. Jego zwolnienie – wraz z innymi więźniami politycznymi, w tym dziennikarzem Iharem Karnejem oraz wykładowczynią uniwersytecką Natallą Duliną – może oznaczać próbę resetu relacji z Zachodem.
Szczególnie zaskakujące jest to, że uwolnienie nastąpiło niedługo po spotkaniu Łukaszenki z Keithem Kelloggiem – specjalnym wysłannikiem prezydenta USA. Według oficjalnych informacji, rozmowy dotyczyły sytuacji międzynarodowej, relacji białorusko-amerykańskich i stabilności w regionie.
Wśród 14 uwolnionych znaleźli się również trzej obywatele Polski, co może być kolejnym sygnałem, że Mińsk próbuje poprawić stosunki również z Unią Europejską.
Czy to pierwszy krok w stronę większych zmian na Białorusi? Czy Łukaszenko liczy na złagodzenie sankcji i odbudowę relacji z Zachodem? A może to tylko taktyczny manewr w czasie, gdy Kreml zaczyna tracić cierpliwość wobec swojego satelity?
Jedno jest pewne – wolność Cichanouskiego może znacząco zmienić dynamikę białoruskiej opozycji na emigracji. Swiatłana Cichanouska, która od lat prowadzi kampanię na rzecz uwolnienia męża i innych więźniów politycznych, nie ukrywa emocji: „To pierwszy promyk nadziei po długiej nocy represji”.