W nocy z soboty na niedzielę czasu polskiego Stany Zjednoczone przeprowadziły bezprecedensowy atak powietrzny na trzy irańskie ośrodki jądrowe: Fordo, Natanz oraz Isfahan. Według prezydenta USA Donalda Trumpa, operacja była „spektakularnym sukcesem militarnym”, a jej celem było zniszczenie zdolności Iranu do wzbogacania uranu oraz wyeliminowanie zagrożenia nuklearnego ze strony państwa, które – jak powiedział – „od dziesięcioleci sponsoruje terroryzm na całym świecie”.
Trump: „To dopiero początek”
W specjalnym orędziu do narodu, prezydent Trump potwierdził, że Stany Zjednoczone oficjalnie przyłączyły się do wojny z Iranem, rozpętanej kilka dni wcześniej przez izraelskie naloty. – To była nasza odpowiedź na czterdzieści lat nienawiści, gróźb i śmierci. Dziś powiedzieliśmy dość – oświadczył.
Prezydent dodał, że jeśli Iran nie zdecyduje się na zawarcie pokoju, „kolejne ataki będą znacznie potężniejsze”. W orędziu padły też słowa o „rozrywaniu amerykańskich ciał przy pomocy bomb-pułapek” i tysiącach ofiar Bliskiego Wschodu, które – według Trumpa – „zginęły przez nienawiść Teheranu”.
B-2 Spirit i „matka wszystkich bomb”
Jak donosi agencja Reuters, do ataku użyto bombowców strategicznych B-2 Spirit, jedynych zdolnych do przenoszenia specjalistycznych bomb penetrujących o masie ponad 13 ton, zaprojektowanych do niszczenia bunkrów i silnie umocnionych struktur. Maszyny te wystartowały z bazy Whiteman w Missouri i zostały przebazowane na wyspę Guam przed operacją.
Zniszczenia w Fordo i Natanz mają być znaczne – niektóre źródła mówią o całkowitym zrównaniu z ziemią instalacji do wzbogacania uranu.
Teheran: „To akt agresji. Mamy prawo do obrony”
Irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi potępił ataki jako „skrajnie niebezpieczne i nielegalne”, zarzucając USA złamanie prawa międzynarodowego, Karty Narodów Zjednoczonych oraz Układu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT). – To napaść na pokojowe instalacje nuklearne, a nie akt wojenny. Świat powinien być zaniepokojony – dodał.
Aragczi podkreślił, że Iran „zastrzega sobie wszelkie opcje odpowiedzi militarnej” w ramach prawa do samoobrony.
Izrael reaguje: „To historyczny moment”
Premier Izraela Beniamin Netanjahu nie krył zadowolenia. – Prezydent Trump zmienił bieg historii. Świat będzie mu wdzięczny za to, że odważył się działać tam, gdzie inni bali się podnieść głos – powiedział. Netanjahu nazwał wspólną operację „przełomową”, a izraelskie media donoszą, że siły IDF były w pełnej gotowości i koordynowały działania z Pentagonem.
Iran uderza w Izrael
Odpowiedź Iranu była szybka. Zaledwie kilka godzin po amerykańskich nalotach, ponad 20 rakiet balistycznych zostało wystrzelonych w kierunku północnego i centralnego Izraela. Główne cele to port w Hajfie, okolice Tel Awiwu oraz – jak podają izraelskie media – lotnisko Ben Guriona.
W wyniku uderzeń rannych zostało co najmniej 11 osób, a w całym kraju ogłoszono alarm przeciwlotniczy. Choć systemy obrony powietrznej przechwyciły większość pocisków, część z nich spadła na tereny zurbanizowane.
MAEA: Brak wzrostu promieniowania
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA) ogłosiła, że nie odnotowano podwyższonego poziomu promieniowania po atakach na irańskie ośrodki nuklearne, ale zaznaczyła, że sytuacja jest dynamiczna i wymaga dalszego monitoringu.
Kongres i opozycja amerykańska: „To nielegalna wojna”
Nie wszyscy w USA są zgodni z decyzją Trumpa. Kongresmenka Partii Demokratycznej Rashida Tlaib stwierdziła, że prezydent „złamał konstytucję, wysyłając wojsko bez zgody Kongresu”. Nazwała premiera Izraela „zbrodniarzem wojennym” i wezwała Kongres do „natychmiastowego działania”.
– Nie możemy znów wchodzić w kolejną niekończącą się wojnę na Bliskim Wschodzie. Już raz oszukano nas bronią masowego rażenia w Iraku. Nigdy więcej – dodała Tlaib.