Marcelina Zawisza ostro skrytykowała Donalda Tuska podczas sejmowego wystąpienia dotyczącego dramatycznej sytuacji Szpitala Specjalistycznego w Lesku. Posłanka Razem wypomniała premierowi słowa z kampanii wyborczej i zarzuciła mu ignorowanie problemów mieszkańców Bieszczad. Chwilę później próbowała wręczyć szefowi rządu blisko 6 tys. podpisów w obronie placówki, a na sali obrad rozległy się okrzyki.
Protest mieszkańców Leska i dramatyczna sytuacja szpitalaPrzed Sejmem od czwartku protestowali przedstawiciele Szpitala Specjalistycznego w Lesku oraz mieszkańcy Bieszczad. Domagali się pilnej reakcji rządu na pogarszającą się sytuację placówki, która znajduje się na granicy bankructwa. Społecznicy zebrali 5677 podpisów pod apelem do premiera Donalda Tuska o ratowanie szpitala. Jak podkreślali organizatorzy akcji, to niemal jedna piąta mieszkańców powiatu leskiego.
Szpital od miesięcy zmaga się z problemami finansowymi. Wcześniej zamknięty został oddział ginekologiczno-położniczy, a teraz – jak alarmują pracownicy i mieszkańcy – zagrożone jest funkcjonowanie całej placówki. Protestujący przypominali także słowa Donalda Tuska z kampanii wyborczej w 2023 roku, kiedy odwiedził Lesko i mówił o konieczności zapewnienia mieszkańcom takich regionów jak Bieszczady podstawowego dostępu do ochrony zdrowia. Mieszkańcy podkreślali, że od tamtego czasu sytuacja placówki jedynie się pogorszyła.
Przedstawiciele ruchu społecznego w obronie szpitala próbowali przekazać podpisy premierowi już wcześniej. Jak relacjonowali, czekali na spotkanie z szefem rządu przed Sejmem, licząc na rozmowę i deklarację pomocy finansowej dla placówki.
Mamy nadzieję, że premier spotka się z nami i podejmie decyzję o zabezpieczeniu środków na utrzymanie szpitala — mówił Duszan Augustyn, lider społecznego ruchu w obronie placówki.
Podpisy zostały zebrane w wielu miejscowościach Bieszczad w ciągu zaledwie dwóch tygodni.
Starcie o szpital w Lesku. Marcelina Zawisza uderzyła w Tuska z mównicyDo sprawy podczas piątkowych obrad Sejmu odniosła się posłanka partii Razem Marcelina Zawisza. Występując z mównicy sejmowej, przypomniała Donaldowi Tuskowi jego wcześniejsze deklaracje dotyczące ochrony zdrowia w mniejszych miejscowościach i zarzuciła rządowi brak realnych działań w sprawie leskiego szpitala. Podczas przemówienia posłanka miała w ręku plik z wspomnianymi wyżej podpisami mieszkańców Bieszczad.
W 2023 r. wiedział pan, gdzie jest Lesko. To tam powiedział pan, że system ochrony zdrowia nie może być tylko dla mieszkańców dużych miast. Później okłamał pan opinię publiczną, mówiąc, że porodówka dalej działa, gdy była już zamknięta. Porodówka została zamknięta a teraz zamknięcie grozi całemu szpitalowi. Mieszkańcy się na to nie godzą i zebrali prawie 6 tys. podpisów, żeby ratować leski szpital. Czekali na pana całą noc, cały dzień wczoraj w tradycyjnym bieszczadzkim wozie taborowym. Nie uda się panu zignorować tego głosu mieszkańców. Dzisiaj są z nami tutaj na galerii i będą na pana czekali po zakończonym bloku głosowań — powiedziała Marcelina Zawisza podczas wystąpienia w Sejmie.
Słowa posłanki wywołały duże emocje na sali plenarnej. Opozycja zaczęła głośno komentować sytuację szpitala i bić brawa po słowach posłanki. Sama Zawisza podkreślała, że problem nie dotyczy wyłącznie jednej placówki, ale sytuacji wielu szpitali powiatowych w Polsce, które – jej zdaniem – znajdują się dziś w bardzo trudnym położeniu finansowym. W centrum całej debaty pozostawało jednak pytanie, czy rząd zdecyduje się na wsparcie dla leskiego szpitala.
Premier Tusk nie chcial przyjąć prawie 6 tysięcy podpisów, które w obronie Leskiego szpitala zebrali mieszkańcy!
Najpierw okłamał opinię publiczną mówiąc, że porodówka w Lesku ciągle dziala. Dzisiaj ignoruje mieszkańców, którzy walczą o to, żeby nie zamykać całego szpitala! pic.twitter.com/IKZTO55grK
— Marcelina Zawisza #PartiaRazem (@mmzawisza) May 29, 2026Próba przekazania podpisów premierowi i okrzyki na sali obradPo swoim wystąpieniu Marcelina Zawisza podeszła do ław rządowych, chcąc osobiście przekazać Donaldowi Tuskowi zebrane podpisy mieszkańców Podkarpacia. Przez kilkadziesiąt sekund stała obok premiera, próbując zwrócić jego uwagę. Szef rządu początkowo nie był jednak zainteresowany rozmową ani odebraniem dokumentów ignorując posłankę partii Razem.
Sytuację obserwowali posłowie opozycji, którzy zaczęli skandować w stronę premiera: “Byś się wstydził!”. Ostatecznie podpisy znalazły się na pulpicie Donalda Tuska, jednak zachowanie szefa rządu wywołało szerokie komentarze w mediach społecznościowych i wśród polityków opozycji.
Nagranie szybko zaczęło krążyć w sieci, a sprawa protestu mieszkańców Leska ponownie stała się tematem politycznej debaty. Protestujący podkreślają jednak, że najważniejsza pozostaje przyszłość placówki i bezpieczeństwo zdrowotne mieszkańców Bieszczad. Na razie nie padły konkretne deklaracje dotyczące wsparcia finansowego dla szpitala ani planów rozwiązania jego problemów.