„Nie sądzę, żeby wszystko było sprawiedliwe, aby zapłacić wszystko, podzielmy się notatką” – powiedział, patrząc na mnie na krawędź kieliszka wina, z uśmiechem, który nie inspiruje mnie ani bezpieczeństwa, ani ciepła. Spojrzałem na niego, z jego dłoni, który nerwowo ugniatał serwetkę w jego oczach, które unikały mojego. To było trzecie spotkanie z Vladem, mężczyzną, którego poznałem w aplikacji randkowej, i nadal nie mogłem go przeczytać. Może ja też nie chciałem. Może po tak wielu rozczarowaniach trzymałem się każdej nadziei. Wszystko zaczęło się w deszczowy listopadowy wieczór, kiedy zdecydowałem się na odwagę i stworzyć profil w aplikacji. Moi przyjaciele na początku śmiali się ze mnie – „Oana, ty? Co zawsze powiedziałeś, że prawdziwa miłość nie jest online?” – Ale samotność naciskała mnie jak mokre ubrania na moich ramionach. Dałem odpowiednie machnięcie do Vlada, ponieważ wydawał się szczery: miał zdjęcie ze swoją siostrą w górach i jedno ze swoim pomarańczowym Motanovem. W opisie napisał: „Szukam kogoś, z kim mógłby się śmiać i podzielić się pizzą”.
Pierwsze wiadomości były trywialne, ale pełne humoru. Opowiedział mi o swojej pracy w firmie IT w Bukareszcie, o tym, jak lubi gotować makaron i słuchać Phoenix. Opowiedziałem mu o mojej pasji do fotografii i o tym, jak chciałbym kiedyś wyjechać na Islandię. Spotkaliśmy się po dwóch tygodniach intensywnych rozmów. Pierwsze spotkanie odbyło się w małej kawiarni w Cotroceni. Dużo się śmiałem, rozmawiałem o filmach z dzieciństwa i o tym, jak trudno jest poznać prawdziwych przyjaciół po 30 latach. Drugie spotkanie odbyło się na koncercie jazzowym. Trzymał mnie za rękę, kiedy wyszedłem na zimno i zawiózł mnie do domu taksówką. Nie pocałował mnie wtedy, ale napisał długą wiadomość, kiedy przyjechałem: „Lubiłem cię. Mam nadzieję, że się zobaczę”.
Trzecie spotkanie, z kolacji we włoskiej restauracji, zaczęło obiecować. Zamówiłem zarówno makaron Carbonara, jak i suche białe wino. Mówiłem o rodziny-powiedział mi, że jego rodzice się rozwiedli i że nie jest spokrewniony z ojcem. Waham się, by powiedzieć jej o mojej chorej matce i moim młodszym bratku Radu, który wciąż mieszka z nami i potrzebuje mojego stałego wsparcia. Jednak na deser coś się zmieniło. Vlad zaczął mówić o pieniądzach–jak drogi jest Bukareszcie, jak trudno jest zabrać mieszkanie bez pomocy rodziców, jak bardzo ludzie, którzy oczekują, że mężczyźni zawsze zapłacą wszystko. Poczułem, jak mój żołądek się zaciska. Nie dlatego, że nie chciałem płacić swojej roli – ale dlatego, że jego ton był defensywny, prawie agresywny. – Wiesz, Oana, myślę, że kobiety dzisiaj wykorzystują mężczyzn. Mam na myśli … jeśli nadal jesteśmy równi, bądźmy równi do końca. Uśmiechnąłem się wymuszone. -Nie sądzę, że to tylko pieniądze … to małe gesty, które wyglądają, jakby Cię to obchodzi. Wzruszył ramionami. – Koszt małych gestów. I zmęczyłem się byciem tym, który płaci. Milczyłem. Moim zdaniem wszystkie historie moich przyjaciół na temat nieoczekiwanych spotkań, o mężczyznach, którzy sprawili, że poczuli się winni z powodu wszelkich pragnień lub marzeń, zostały przeprowadzone. Zastanawiałem się, czy nie przesadziłem, czy Vlad ma rację, a świat zmienił zbyt wiele, aby mieć romans bez obliczeń zimnych. Kiedy kelner przyniósł notatkę, Vlad popchnął ją do mnie bez mrugania. – Czy dzielimy się? Powoli pociągnąłem portfel, czując oczy innych klientów na mojej szyi. Zapłaciłem połowę i wyszedłem na zimno, nie mówiąc nic. Vlad poszedł za mną do metra. -Oana … Czy byłeś zdenerwowany? – Nie … Właśnie o czymś myślałem. – Co? – Jak trudno jest znaleźć kogoś, kto sprawi, że poczujesz się bezpiecznie. Westchnął. – Może masz zbyt wysokie oczekiwania. Patrzyłem na niego długo. – Może masz zbyt małe oczekiwania. Zerwaliśmy tam, bez uścisku, bez obietnic. W drodze do domu płakałem w metrze, ukrywając twarz w szaliku. Radu spotkał się z ciepłą herbatą w domu, a moja matka zapytała mnie, czy nic mi nie jest. Powiedziałem im, że jestem zmęczony. Tej nocy nie spałem przez długi czas, myśląc o wszystkich kompromisach, które robimy ze strachu lub pragnieniu, aby nie być sam. Zastanawiałem się, czy społeczeństwo popycha nas do powierzchownych relacji, gdzie każdy gest jest mierzony pieniądze lub przysługę. Następnego dnia Vlad napisał do mnie: „Mam nadzieję, że nie zdenerwowałeś się zeszłej nocy. Naprawdę uważam, że możemy być przyjaciółmi”.
Nigdy nie odpowiedziałem. Usunąłem aplikację i postanowiłem poświęcić czas na wyleczenie moich starych ran i znalezienie odwagi, by zapytać, na co zasługuję: szacunek, opieka i szczerość. Może świat się zmienił, ale moja dusza wciąż tęskni za prostymi gestami i niewymownymi prawdami. Czy nadal będę miał odwagę wierzyć w miłość? A może wszyscy będziemy przyzwyczaić się do podzielenia notatki – ale nie historii?