Luca trzymał swojego nowego przyjaciela w ramionach, gdy kierowali się do samochodu. Rex drżał lekko, ale nie rosł. Po prostu rozglądał się z wielkimi oczami, pytaniami. To było tak, jakby nie mógł uwierzyć, że był wolny. Że ktoś w końcu go wybrał. „Będzie to wymagało czasu, Luca” – powiedziała matka, gdy silnik się zaczął. – Musisz być cierpliwy. – Mam to. Obiecuję – powiedział chłopiec, delikatnie ściskając psa do jego piersi. Przybywając do domu, Luca przygotowała łóżko z miękkiego koca w pobliżu chłodnicy. Przyniósł mu wodę, jedzenie, pokazał mu wszystkie zakątki domu, w niskim, delikatnym głosie, więc nie przestraszył go. Rex poruszał się powoli, ostrożnie, ale śledził Lucę z jego oczu. Zaplanował kilka razy w kręgu i odmówił usiadł w łóżku. Dni Minęło się. Później przyjął rzuconą piłkę. Pewnego dnia wydarzyło się cud: Rex wstał na przedni łapie i postawił jeden na kolanie Lucy. -U ufasz mi, prawda? -Chłopiec wyszeptał, starannie dotykając jego futro. Od tego momentu stali się nie do odróżnienia. Luca zabrał go wszędzie: w parku, w sklepie narożnym, nawet u dziadków. Rex szedł obok niego, dumnie, jego ogon do góry. To nie był już przerażający pies ze schroniska. Był częścią rodziny. Moja matka uśmiechała się coraz częściej widywanie ich razem. „Dokonałeś dobrego wyboru” – powiedziała jej. – Myślę, że potrzebujesz się. Pewnego wieczoru, kiedy Luca wróciła ze szkoły, Rex powitał go do drzwi, skakał i szczekając szczęśliwie. Chłopiec opuścił plecak, usiadł na podłodze i przytulił go. -Dziękuję, psy, szeptał. -To mnie wybrałeś. Rex delikatnie lizał policzek Lucy i położył się obok niego. Na zewnątrz cicho śniegał, aw domu było ciepło i cicho. Chłopiec i pies. Dwie dusze, które zostały znalezione, mimo że ich życie na początku nie były delikatne. I po raz pierwszy po długim czasie Luca zasnęła bez żadnej opieki. Z Rexem obok niego. Dom.