Łódź krzyk i ekscytująca historia Hope Belle

Wiatr szeptał wśród ruin domów, a zimny deszcz ciągle bije się na powierzchni wody, która połknęła ulice. Na skłonnym, mokrym i śliskim dachu leżało szczeniak z futrem przymocowanym do ciała. Bella pozostała w miejscu przez tyle godzin, że nawet nie czuła swoich łap. Ani zimno, bez głodu, ani strach nie spowodował, że drżała. Jej zmęczone i mokre ciało odrętwiało, a niewyraźne oczy wyglądały na puste. Czas przeciekał ciężko, jakby odmówił przejścia. Początkowo Bella miała nadzieję. Na próżno właśnie czekał. A teraz … teraz wciąż było, pogrążyło się w ciężkiej ciszy, wśród kropli deszczu, które upadły w sposób ciągły. Jedyną rzeczą, która w niej żyła, była tęsknota za Thomasem, jej mężczyzną, mistrzem, który kochał ją jako swoje dziecko. Nagle – hałas. Słaby ryk, jak odległy grzmot, ale nie wyglądał jak cokolwiek, co wcześniej słyszał. Bella dostroił uszy. Dźwięk powtórzono, stały, rytmiczny, jak dudnienie silnikowe. Przybył z dystansu, ale zbliżył się z każdą chwilą. Wygląda na to, że ktoś rozerwał wodę łodzią. Serce Belle trzęsło się i słaba iskra nadziei zapaliła się jej w piersi. Z bolesnym wysiłkiem podniósł głowę. W ciemności deszczu widział słabe światło, które poruszało się w rytmie mechanicznego dźwięku. A potem, nad rykiem wody, głos mężczyzny przeszył się w nocy:

– Bella! Be-e-lla! Gdzie jesteś, moja mała dziewczynka? Początkowo szczeniak wierzył, że jego umysł grał. Ten głos … to był Thomas. Człowiek, o którym marzył o każdej chwili, odkąd został oddzielony od niego gniewem wód. Bez zastanowienia Bella wstała nagle, chociaż łapy biegały na mokrym dachu. Poślizgnął się, ale prawie nie opierał się i szczeka, prawie jęk, ale pełen nadziei. -Be-e-e-lla! – Głos był bliżej, bardziej zdesperowany. – Moja odważna mała dziewczynka! Gdzie jesteś? Znowu szczeka. I znowu, tym razem głośniej. To było wszystko, co mógł zrobić. Jego serce walczyło w jego klatce piersiowej, a jego ciężki brzuch poruszył się. Wydawało się, że pisklęta w środku. Wreszcie, pomiędzy ruinami półprzewodnikowego domu, pojawiła się łódź. W nim, z pomarańczową kamizelką na klatce piersiowej i mokrą twarzą, był to Thomas. Jego twarz zdradziła horror, zmęczenie i rozpacz w poszukiwaniu, ale jego oczy rozjaśniły moment, w którym zobaczył szczeniaka na dachu. – Oto byłeś, mało! Myślałem, że …-jej głos pękł, ale on rzucił się do niej. Bella dała ogon tak bardzo, jak mogła. Straciła moc, ale jej dusza wiedziała: przyszła. Jej mężczyzna przyszedł. Thomas zbliżył się do łodzi dachowej i wyciągnął rękę. – Przyjdź do mnie, moja dziewczyna. Wszystko jest w porządku. Jestem tutaj. Bez wahania Bella skoczyła. Nie myślał już o bólu, wodzie, zmęczeniu. Wiedziała, że ​​jej miejsce tam jest. Thomas złapał ją w ramiona i ścisnął ją do piersi, drżąc. -Wszystko jest w porządku, Bella … wszystko jest w porządku … wybacz mi spóźnienie … Myślałem, że cię zgubiłem …

Własnął łzami. Jego łzy zmieszały się z deszczem, ale to nie miało znaczenia. Szczeniak przycisnął pagą do podbródka, zamykając oczy. W swoim brzuchu pisklęta poruszyły się, jakby czuła, że ​​niebezpieczeństwo minęło. Łódź poruszała się powoli, unosząc się po wodach, które połknęły domy i drogi. Thomas trzymał Bellę mocno, a ona po raz pierwszy po wielu dniach zrelaksowała się. Czuł się bezpiecznie. Wszystko byłoby w porządku. Kilka dni później, w nowym, suchym i ciepłym domu, Bella leżała na miękkim kocu, otoczonym sześcioma małym futrem, szepcząc i walcząc przez sen. Thomas stał obok niej, jego oczy mokre, trzymając łapę. – Jesteś bohaterką, Bella. Nigdy nie zostawiam cię w spokoju. Zatopi palcami w mokrej futrze pocenia się, ale ciepła i żywa. Poza deszczem zaczęło się ponownie, bicie w oknach. Ale Bella już się nie bała. Wiedziała teraz, że cokolwiek się stało, jej mężczyzna tam będzie. Zamknęła oczy, gdy pisklęta były cicho obok niej. Jego serce było pełne spokoju. Po raz pierwszy po tak długim czasie znów poczuł się jak w domu. I nigdy nie byłby sam.