Elena poczuła, jak jej usta są wyschnięte. Głos był wyraźny, choć stłumiony, jakby przeszedł grubą warstwę gleby. Rozejrzała się, próbując się przekonać, że jest tylko jej wyobraźnią, zmęczeniem, może głodem. „Mumo… proszę, mamusiu …”
Tym razem zdał sobie sprawę, skąd pochodził. Z grobowca przed nią – świeży grobowiec, z wciąż rozwijającymi się kwiatami i zdjęciem młodej, uśmiechniętej kobiety. Data śmierci była zaledwie trzy dni temu. „To nie jest możliwe” – wyszeptała Elena. „Umarli nie mówią”.
Ale głos został znów usłyszany, teraz słabszy, prawie jak płacz. „Obawiam się, że tutaj… Mumo, chodź …”
To był głos dziecka, może jej wieku, a nawet młodszego. Drżąc, Elena zbliżyła się do grobu. Został na kolanach na zimnej ziemi i położył ucho na świeżo uformowanym kopcu. “Kim jesteś?” – zapytała powoli. Następnie nastąpiła długa cisza: „Nazywam się Matthew. Kim jesteś? Nie jesteś moją matką”.
„Jestem Eleną”, powiedziała, zapominając całkowicie ze strachu przed odkryciem. „Jak się tam dostałeś, Matthew?”
„Nie wiem”, przyszła słaba odpowiedź. „Obudziłem się tutaj po tym, jak zasnąłem. Jest ciemno i zimno. Chcę mojej matki.”
Elena spojrzała na zdjęcie na krzyżu. Kobieta nie mogła być matką Matei – była zbyt młoda, może mieć dwadzieścia lat. „Matthew, czy wiesz, gdzie jest twoja matka?”
„Wyjechał, żeby kupić lody. Powiedział mi, żebym czekał, ale nie wrócił. Potem zasnąłem na trawie i obudziłem się tutaj”.
Bolesny węzeł tworzy się w szyi Eleny. Dziecko prawdopodobnie zasnęło w pobliżu tego grobu, gdy czekał, a teraz był zdezorientowany, przestraszony. „Bądź cicho”, powiedziała jej. „Pomogę ci stamtąd”.
Rozejrzał się, zdesperowany. Nie miał nic do wykopania. Następnie zauważył małą łopatę wspieraną przez sąsiedni grobowiec, prawdopodobnie pozostawiony przez opiekunów cmentarzy. Wziął ją i zaczął kopać Frenzy. Ziemia była miękka, ale praca była trudna dla jej cienkich ramion. Po kilku minutach usłyszał oddech dziecka bardziej wyraźny. „Jesteś tam, Elena?” Pytał głos, teraz silniejszy. „Tak, jestem tutaj. Trzymaj sok. Porozmawiaj ze mną, aby wiedzieć, gdzie jesteś.”
„Bardzo się boję” – powiedział Matei. „Myślę, że marzyłem brzydko. Marzyłem, że moja matka jest w pudełku, a ludzie włożyli ją w ziemię. Wszyscy płakali”.
Elena zatrzymała się na sekundę. Przez jego umysł przeszedł przerażający myśl. Jeśli…? Nie, to było niemożliwe. Kontynuuj kopanie z jeszcze większą energią. Po wykopaniu prawie metra jej łopata uderzyła w coś solidnego. To nie była trumna, jak się obawiał, ale metalowy talerz. Oczyści ziemię i odkrył, że była to rodzaj pokrywki, jak kanalizacja, ale mniejsza. „Matthew, myślę, że cię znalazłem. Porozmawiaj ze mną.”
„Jestem tutaj”, przyszła odpowiedź, teraz wyraźnie, jakby była tuż pod nią. Z drżeniem palcami Elena znalazła krawędź pokrywki i pociągnęła. To było trudne, ale udało mu się to trochę poruszyć. Ciągnął mocniej i wreszcie wieko wznosi się. Pod spodem nie był grobowiec, ale ciemna dziura. A z ciemności patrzyły na nią dwa duże i przestraszone oczy. “Elena?” zapytał chłopiec. Wyciągnęła rękę. „Chodź, matei. Wyciągam cię stamtąd”.
Z wysiłkiem pomaga mu wyjść. Był chłopcem w wieku około sześciu lat, bladym i brudnym, ale bez szwanku. Zdziwił się na niego. To było prawdziwe, nie duch czy duch. „Czego tam szukałeś?” – zapytała, gdy potrząsnęła ubraniem. Matei wskazał na dół, z którego właśnie wyszedł. „Ułożył mnie tam dżentelmen. Powiedział mi, że moja matka mnie znajdzie. Ale potem położył pokrywkę i wyszedł.”
Elena poczuła zimny chłód. Czy ktoś umieścił tam dziecko celowo? Spojrzał na niego ostrożniej i zauważył, że był ubrany w dobre, czyste ubrania, choć teraz brudne. Nie wydawał się być dzieckiem ulicznym, takim jak ona. „Matthew, kiedy ostatnio widziałeś swoją matkę?”
„Wczoraj” – powiedział, patrząc na grób młodej kobiety. „A może w drugą stronę. Zostałem tam przez długi czas.”
Elena wzięła ją za rękę. „Wyjdźmy stąd. Musimy znaleźć osobę dorosłą, aby nam pomóc”.
Ale zanim zrobił krok, usłyszeli za sobą ochrypły głos:
„Co do diabła tu robisz, dzieci?”
Nagle odwrócili się. Był strażnikiem cmentarza, ale nie pijanym, którego Elena zawsze unikała. Był wysokim mężczyzną o ostrej twarzy i zimnym spojrzeniu, które sprawiły, że Elena drżała. „Chłopiec został zagubiony” – powiedziała szybko. „Zabieram go do jego matki”.
Strażnik uśmiechnął się, ale uśmiech nie dotarł do oczu. „Co za przypadek! Właśnie dostałem telefon o zaginionym chłopcu. Musisz być Matthew, prawda?”
Matei skinął głową, potrząsając ręką Eleny. „Chodź ze mną, chłopcze. Twoja matka desperacko cię szuka”.
Elena czuła, że coś jest nie tak. Jej instynkt przetrwania, zaostrzone przez lata życia na ulicach, ostrzegły ją, że mężczyzna kłamie. „Znajdziemy to sami, dziękuję”, powiedziała, zaczynając wycofywać się i ciągnąć za nią Mati. Uśmiech Strażnika zniknął. „Nie sądzę, że rozumiesz, mała dziewczynka. Chłopiec przychodzi ze mną. Teraz.”
Elena wiedziała, że nie mają szans na ucieczkę. Mężczyzna był znacznie szybszy niż pijany straż drugiego cmentarza. Ale musiał coś zrobić. „Okej”, powiedziała, najwyraźniej uwalniając rękę Matthew. „Ale najpierw chcę ci coś pokazać. Tam.”
Wskazuje to na pobliski grobowiec, dzięki czemu strażnik obserwuje w tym kierunku przez sekundę. W tym momencie Elena porwała zdjęcie z sąsiedniego grobowca – ciężka metalowa rama – i rzuciła go w stopy mężczyzny. Potem złapał Matei ręcznie i złamał go wśród grobów. “Zostawać!” Krzyczał za nimi strażnika. Elena znała stary cmentarz jako własną kieszeń, ale ta część była dla niej zupełnie nowa. Jednak gdzieś miał być wyjściem. Biegali wśród luksusowych zabytków, desperacko wyglądając na ogrodzeniu poniżej, przerwę, cokolwiek. Ciężkie stopnie straży zbliżyły się. “Tędy!” Szepnęła, widząc obszar, w którym ogrodzenie wydawało się nieco poniżej. Przybywając tam, Elena wraz z Matei mogła się wspinać. „Wejdź na ramiona i skacz!”
Chłopiec się waha. “Ale ty?”
„Pójdę za tobą. Pośpiesz się!”
Przy znacznym wysiłku Matei udało się wspiąć na ogrodzenie i wskoczyć na drugą stronę. Elena przygotowywała się do podążania za nim, gdy poczuła ciężką rękę na ramieniu. „Jak myślisz, gdzie idziesz?” Głos Guardian był teraz spokojny, obliczony. „Złamałeś wszystko, mała dziewczynka. Nie wiesz, w co się w to wpadłeś.”
Elena zobaczyła ogon oka, które Matthew spojrzał na nią przez ogrodzenie. “Uruchomić!” krzyknęła. „Poszukaj policji!”
Chłopiec zawahał się na sekundę, a potem zniknął. Strażnik przysięga i brudzi ją. – Kim jesteś? Czego tu szukałeś?
Elena nie odpowiedziała. Myśl, że Matei uniknęła jej odwagi. Mimo, że ją złapali, przynajmniej chłopiec miał szansę. „To nie ma znaczenia” – mruknął mężczyzna. „I tak pójdziesz ze mną”.
Wciągał ją na cmentarz, gdy usłyszeli policję w oddali, zbliżając się. Wyrażenie mężczyzny zmienia się. „Masz szczęście, mała dziewczynka” – powiedział nagle, wydając ją. „Znowu się zobaczymy”.
Odwrócił się i zniknął wśród grobów, pozostawiając drżenie Eleny, ale bezpieczne. Syreny zbliżały się. Matei się udało! Znalazł pomoc! Po raz pierwszy od lat Elena poczuła łzę płynącą na jej policzek. To nie był strach ani smutek, ale ulga. Może dzisiaj dwie sieroty – ona i Matei – w końcu znaleźli bezpieczną drogę, z dala od cienia grobów i tajemnic pochowanych głęboko. Jeśli podobała Ci się ta historia, nie zapomnij rozpowszechniać jej ze znajomymi! Razem możemy kontynuować emocje i inspirację.