Jechałem do Bukaresztu, kupiłem bilety do śpiącego wagonu, ponieważ miałem tylko jedną noc na podróż.

Kiedy znalazłem swoje miejsce, zauważyłem młodą kobietę siedzącą nad oknem. Jej brązowe włosy zostały złapane w prosty ogon, a wygląd był gdzieś daleko, poza krajobrazem, który dopiero zaczynał się poruszać z pociągiem. W pobliżu niej, na składanym stole, była otwarta książka i filiżanka herbaty, z której wciąż parowała. -Hello, powiedziałem, umieszczając walizkę w przestrzeni magazynowej. Mam dolne miejsce. Dziewczyna odwróciła się w stronę i uśmiechnęła się grzecznie. – Cześć. Jestem Marią, powiedziała, rozciągając rękę. Podróżuję do Brasova. -Alexander, przedstawiłem sobie, potrząsając mu ręką. Idę do Bukaresztu. W przedziale było cztery inne miejsca, ale na razie byliśmy tylko dwoje. Pociąg już się poruszał, a koła rytmicznie uderzyły w szyny, tworząc tę ​​znajomą piosenkę podróżującą. Usiadłem na łóżku i wyjąłem butelkę wody i kanapkę, którą przygotowałem na drogę. Maria ponownie wróciła do okna, ale tym razem zamknęła książkę. – Czy często podróżujesz? – zapytała mnie po kilku minutach ciszy. – dość często. Pracuję jako fotograf freelancera i często przeprowadzam się do różnych projektów, odpowiedziałem. Ty? „Po raz pierwszy idę do Brasov”, powiedziała z nieśmiałym uśmiechem. Mam wywiad na stanowisko na wydziale listów. – Och, jesteś nauczycielem? „Jeszcze nie oficjalna”, zaśmiała się łatwo. Właśnie skończyłem doktorat z literatury średniowiecznej i to byłby mój pierwszy prawdziwy post. Nasza rozmowa została przerwana przez pojawienie się kontrolera, który sprawdził nasze bilety. Po jego odejściu zauważyłem, jak nasz przedział był nadal pusty. To było niezwykłe dla tak popularnej trasy. – Wygląda na to, że mamy dla nas cały przedział, zauważyliśmy. – Tak, mam szczęście. Ogólnie rzecz biorąc, nie śpię dobrze w pociągu, gdy w pobliżu jest wielu ludzi. Po zakończeniu wieczoru światła w przedziale były oświetlone automatycznie. Maria wznowiła jej czytanie i spojrzałem na kilka zdjęć, które zrobiłem w ostatnim tygodniu. Po około godzinie pociąg zatrzymał się na małym dworcu kolejowym. Nikt nie wspiął się do naszego przedziału. Około dziesiątej wieczorem Maria odłożyła książkę na bok i wyciągnęła mały plecak. „Nie czuję się zbyt dobrze” – powiedziała, mierząc jej temperaturę. Opuściłem dom, chociaż byłem trochę schłodzony. Mam nadzieję, że nie ma nic poważnego. – Czy potrzebujesz czegoś? Może lekarstwo? Zapytałem, martwiąc się o moją nową znajomość. – Nie, dziękuję. Wziąłem już coś na gorączkę, zanim wyszedłem. Myślę, że spróbuję spać. Maria weszła na łóżko powyżej, a ja zatrzymałem się przez krótki czas, przeglądając album ze zdjęciami. Gdzieś około jedenastej, wyłączyłem światło i próbowałem zasnąć. Obudziłem się nagle w środku nocy. Coś było nie tak. Poczułem ruch w przedziale i otworzyłem oczy. W słabym świetle wychodzącym z zewnątrz zobaczyłem sylwetkę Marii, która starannie zstąpiła z górnego łóżka. Jej oddech był ciężki i nieregularny. – Maria, wszystko w porządku? Wyszeptałem. „Przepraszam, że cię obudziłem”, powiedziała słabym głosem. W ogóle nie czuję się dobrze. Myślę, że gorączka wzrosła. Odwróciłem światło i zobaczyłem, że jej twarz jest blada, z czerwonymi plamami na policzkach. Pociło się obficie i ledwo trzymał się na nogach. -Stuj, powiedziałem, pomagając jej usiąść na moim łóżku. Czy masz do ciebie termometr? Skinęła głową i wskazała plecak. Znalazłem termometr i dałem mu go. Po minucie sprawdził: 39,5 stopnia. – Jest bardzo wysoko, powiedziałem zmartwione. Czy masz dla ciebie jakieś silniejsze leki? – Nie, właśnie to, co już wziąłem i nie wydaje się działać. Sprawdziłem telefon: było 3 rano i nie miałem sygnału. Pociąg przeszedł na górzyste obszar, z dala od dowolnej miejscowości. – Szukam dyrygenta, może mają na pokładzie zestaw medyczny. Wyszedłem do przejścia, ale pociąg wydawał się całkowicie śpił. Poszedłem w obu kierunkach, ale nie znalazłem żadnych pracowników firmy kolejowej. To było dziwne. Zwykle powinien to być co najmniej jeden przewodnik serwisowy. Kiedy wróciłem do przedziału, Maria kucała, drżała. Zaproponowałem jej kurtkę i próbowałem pomóc jej poczuć się bardziej komfortowo. – Następny przystanek powinien być za około godzinę, powiedziałem. Możemy tam znaleźć pomoc. – Dziękuję, wyszeptała. Przepraszam, że zrujnowałem twoją podróż. -Nie martw się o to. Rozmawiałem, aby odwrócić go od stanu, którym był. Opowiedziała mi o swoich studiach, pasji do średniowiecznej literatury i o tym, jak zawsze marzyła o nauczaniu na uniwersytecie. Pokazałem mu niektóre z moich ulubionych zdjęć i powiedziałem o miejscach, które odwiedziłem. Czas był trudny, a stan Maryi nie poprawił się. Gorączka zdawała się zmieniać, ale nie spadła poniżej 39 stopni. Byłem coraz bardziej zmartwiony. W końcu pociąg zaczął zwalniać. Zbliżaliśmy się do dworca kolejowego. Spojrzałem na okno: była to mała, słabo oświetlona stacja z jedną platformą. W tym czasie nie było nikogo. „Zejdę, aby szukać pomocy” – powiedziałem Marii. Zostań tutaj i odpocznij. „Proszę, nie odejmij”, powiedziała, łapiąc moją rękę zaskakującą siłą dla państwa, w którym był. Nie chcę zostać sam. Coś w jej głosie sprawiło, że się wahało. Był to głęboki strach, który wydawał się pochodzić z czegoś innego niż sama troska o chorobę. – Co się stanie, Maria? Zapytałem, czując, że coś jest nie tak. Przez chwilę zamknął oczy powoli:

– Nie wiem, jak ci to powiedzieć, nie widząc szalonego … ale ten pociąg … coś jest z nim nie tak. – Co masz na myśli? – Nie zauważyłeś? Jesteśmy jedynymi podróżnikami w tym wagonie. Początkowo nie widziałem żadnych kontrolerów po sprawdzeniu biletów. I za każdym razem, gdy patrzysz na okno, widzisz te same krajobrazy, jakbyśmy byli okrągli. Chciałem jej zaprzeczać, powiedzieć jej, że to tylko gorączka sprawia, że ​​jej bzdury, ale potem zdałem sobie sprawę, że ma rację. Nie widziałem nikogo przez wiele godzin, a krajobrazy miały coś znajomego, powtarzającego się. Pociąg zatrzymał się z uśmiechem na małej stacji. Znowu spojrzałem na okno. Platforma była całkowicie pusta, a budynek stacji wydawał się opuszczony na lata. Jedyne światło pochodziło z latarni, która mrugnęła. – Zejdę tylko na chwilę, obiecałem. Musimy zobaczyć, gdzie właściwie jesteśmy. Maria skinęła głową, ale jej oczy były pełne strachu. Otworzyłem drzwi przedziału i wyszedłem na przejście. To była całkowita cisza. Poszedłem do drzwi wagonu i zszedłem na platformę. Natychmiast uderzyło mnie zimne nocne powietrze. Rozejrzałem się: stacja została porzucona, z złamanymi oknami i roślinnością, która rosła wśród betonowych pęknięć. Rdzewtywna deska zawieszała się za krzywymi, ale nazwa stacji była nieczytelna. Próbowałem ponownie sprawdzić telefon: wszystko bez sygnału. Spojrzałem na pociąg i zamarłem. Wagony były stare, znacznie starsze, niż pamiętałem. Farba została spalona, ​​a niektóre okna pokryte były deskami. Nie wyglądało to jak współczesny pociąg, w którym myślałem, że wspiąłem się. Moje serce zaczęło bić z mocą. Coś było głęboko nie tak. Szybko wróciłem do wagonu, nagle obawiając się, że pociąg może odejść beze mnie. Kiedy dotarliśmy do naszego przedziału, otworzyłem drzwi i przestraszyłem się. Maryi już tam nie było. – Maria? Krzyknąłem, sprawdzając łóżko powyżej. Brak odpowiedzi. Jej rzeczy zniknęły, jakby nigdy jej nie było. Tylko jej książka pozostała na stole, z zakładką na stronie, którą czytała. Wziąłem książkę i otworzyłem ją na zaznaczoną stronę. To była stara książka o rumuńskich legendach kolejowych. Otwarta strona zawierała historię pociągu, który w tajemniczy sposób zniknął w 1957 roku, gdzieś w górach. Pociąg i wszyscy jego pasażerowie nigdy nie znaleziono. Według legendy pociąg od czasu do czasu pojawiał się, biorąc nowych podróżników, którzy nigdy nie dotarli do celu. Ręce zaczęły drżeć. W tym momencie pociąg znów zaczął się poruszać, chociaż nie słyszałem żadnego sygnału odlotu. Pobiegłem na przejściu, próbując znaleźć kogoś, każdego, aby wyjaśnić, co się dzieje. Ale wagon był całkowicie pusty. Przechodząc z jednego przedziału do drugiego, nie znalazłem żadnej osoby. Kiedy dotarłem na koniec wagonu i otworzyłem drzwi, by iść dalej, byłem zszokowany. Nie ma innego wagonu. Tylko ciemność nocy i szyny, które poruszały się za pociągiem. Próbowałem wrócić, ale drzwi naszego przedziału były teraz zamknięte. Przez małe okno widziałem, że wnętrze wyglądało zupełnie inaczej, odrapane, jak z innej epoki. Mój telefon zadzwonił nagle, sprawiając, że dreszcze. Liczba była nieznana. Odpowiedziałem drżącymi rękami. – Alexander, głos Marii wyszeptał. Nie próbuj wysiadać z pociągu. Nie jest to już dla ciebie droga. – Maria, gdzie jesteś? Co się dzieje? Zapytałem, czując, że panika obejmuje mnie. – Przepraszam, kontynuowała. Nie miałem wyboru. Musiałem znaleźć kogoś, kto zająłby swoje miejsce. Teraz jesteś pasażerem tego pociągu. Ktoś musi zawsze pozostać na pokładzie. Połączenie przerwało, a telefon zmarł całkowicie, chociaż bateria była pełna. Spojrzałem na okno i zobaczyłem, że pociąg przechodzi przez obszary, których nie rozpoznałem, zagraniczne krajobrazy, które nie wydawały się należeć do Rumunii. Niebo było dziwnym kolorem, a księżyc był większy niż powinien. Zrozumiałem wtedy, że nie podróżowałem już do Bukaresztu. W rzeczywistości nie podróżowałem już do świata, który znałem. A może Maria miała rację: może ten pociąg ciągle podróżował, zabierając nowych pasażerów, którzy nigdy nie upadły. Wróciłem do naszego przedziału, który był teraz mój, i ponownie otworzyłem książkę o legendach kolejowych. Ostatnia strona zawierała listę nazw wszystkich znikniętych podróżników na przestrzeni lat. Dodane nazwisko to Maria Popescu. I pod nim, napisany świeżym atramentem, to było moje imię: Alexandru Vasilescu. Pociąg nadal biegał w nocy, do celu, którego nigdy się nie dowiem. Jeśli podobała Ci się ta historia, nie zapomnij rozpowszechniać jej ze znajomymi! Razem możemy kontynuować emocje i inspirację.