Napięcie w Sejm RP nie skończyło się wraz z zejściem z mównicy – przeniosło się prosto do kuluarów. To, co wydarzyło się w sejmowym holu, tylko dolało oliwy do ognia już i tak rozgrzanej sytuacji.
Po burzliwych scenach na sali plenarnej część polityków Prawo i Sprawiedliwość postanowiła kontynuować konfrontację. Z transparentami w rękach czekali na Donald Tusk, licząc na bezpośrednie starcie i zadanie mu niewygodnych pytań.
Wcześniej atmosfera eksplodowała podczas obrad. Okrzyki, przerywanie wystąpień i demonstracyjne zachowania doprowadziły do interwencji marszałka Włodzimierz Czarzasty. Kulminacją było wykluczenie z posiedzenia Dariusz Matecki, który pojawił się z głośnym transparentem, dodatkowo podgrzewając emocje.
Ale to nie był koniec. Po opuszczeniu sali część posłów PiS udała się do holu, gdzie – już poza oficjalnymi obradami – czekali na premiera. Deklarowali, że chcą go skonfrontować i poruszyć kontrowersyjne tematy, które wybrzmiały wcześniej w trakcie posiedzenia.
Ta sytuacja pokazuje jedno: polityczny konflikt w Polsce dawno wyszedł poza ramy formalnych debat. Nawet korytarze parlamentu stają się dziś miejscem bezpośrednich starć i demonstracyjnych gestów.
Writing