W kabinie stał mężczyzna, wciąż owinięty w ostrym kocem wojskowym. Jego blada twarz była częściowo przykryta brodą i miała głębokie cięcie nad lewą brwi. Na pierwszy rzut oka Elena myślała, że nie żyje, ale potem zauważyła lekki ruch klatki piersiowej. Oddychać. Tylko, ale oddychaj. Mężczyzna otworzył oczy z wagą. Były intensywne niebieskie, w uderzającym kontrastu z jego bladą skórą i zimnymi ustami. Jej instynkt pielęgniarki natychmiast przejęła kontrolę. Szybko ocenił kabinę helikoptera – nie było natychmiastowego ryzyka wybuchu, nie było opróżnionego paliwa, a urządzenie wydawało się upaść przez pewien czas, sądząc po warstwie śniegu, która częściowo ją obejmowała. Mężczyzna próbował, zmieniając się z bólem, ale udało mu się poruszyć obie nogi. Dobry znak – kręgosłup wydawał się nienaruszony. Podniósł prawą rękę, ale lewica pozostała nieruchoma. Elena prawie nie otworzyła drzwi kabiny, które częściowo zablokowano śniegiem. Wchodziło zimne powietrze, co sprawia, że mężczyzna drży jeszcze mocniej. Skinął głową słabo. Przy znacznym wysiłku Elena zdołała ją wyciągnąć z kabiny. Mężczyzna był wyższy od niej i, choć wyraźnie osłabiony, wciąż trudny dla jej sylwetki. Kiedy go wspierał, wstrząsnął niebezpiecznie. Andrei próbował się uśmiechnąć, ale wynik był raczej ponury bólu. Szary wilk podążył za nimi z krawędzi łąki, idąc równolegle z nimi kilka metrów dalej. Od czasu do czasu znikał wśród drzew, po to, aby ponownie pojawić się, jakby sprawdził trasę. Elena uśmiechnęła się. Elena spojrzała na wilka, nagle zdając sobie sprawę z tej prawdy. Kontynuowali ciszę, każdy krok był walką przez głęboki śnieg. Andrei stawała się dla niej trudniejsza, a Elena poczuła osłabienie jej mocy. Jej dom wciąż był daleko, a zimno stawało się coraz bardziej penetrujące. Nagle Andrei potknął się i upadł, ciągnąc ze sobą Elenę na śniegu. W tym momencie wilk zbliżył się bardziej niż kiedykolwiek. Spojrzał w oczy Eleny, a potem spojrzał w innym kierunku, jakby chciała im coś pokazać. Wilk poprowadził ich wśród drzew, na innej trasie niż ta, którą przyszli. Po około piętnastu minutach przybyli na małą łąkę, w której znajdowała się rustykalna kabina, znacznie bliżej niż dom Eleny. Z ostatnimi mocami wciągnął Andrei do środka. Domek był prosty, ale dobrze wyposażony – łóżko, piec z drewna, kilka puszek, wodę i zestaw pierwszej pomocy. Elena szybko zapaliła ogień w kuchence i pomogła Andrei leżeć na łóżku. Oprócz prawdopodobnie złamanego ramienia Andrei miał głębokie cięcie, wiele kontuzji i pierwsze oznaki palców. Jego temperatura ciała martwiła się nisko. Andrei przez chwilę zamknął oczy, jakby pytanie spowodowało ból. Elena uniosła brwi, kontynuując bandażowanie głowy. Andrei westchnął. Wahał się, patrząc na nią intensywnie. Elena zatrzymała się przed zabandażowanymi i spojrzała na niego bezpośrednio w oku. Andrei uśmiechnął się słabo. Elena natychmiast pomyślała o szarym wilka z otwartą plamą na piersi. Andrei potrząsnął głową. Elena zakończyła bandytowaną Raną Capului i zaczęła radzić sobie ze swoim ramieniem, poprawiając warsztat znaleziony w kabinie. Zostawił to wyrażenie niedokończone, ale implikacja była jasna. Wyglądał przez okno, gdzie śnieg zamienił się w prawdziwą zamieć. Kiedy skończył leczyć rany Andrei, Elena zrobiła gorącą herbatę z suszonych roślin znalezionych w kabinie. Zaproponował mu kubek i usiadł obok niego na skraju łóżka. Elena spojrzała na swoją herbatę, jakby mogła tam znaleźć odpowiedź. Andrei łatwo dotknęła jej ręki. Oboje śmiali się, chwila ulgi w środku swojej skomplikowanej sytuacji. Na zewnątrz burza nasila się, otaczając domek kokosem śnieżnym i izolacją. Elena nakarmiła ogień do pieca, przygotowując się na długą noc. Gdzieś, w ciemności, szary wilk obserwował, chroniąc ich przed niewidocznymi niebezpieczeństwami. Andrei uśmiechnął się. Elena długo na niego spojrzała. Tej nocy, gdy wiatr krzyczał na zewnątrz, a śnieg zebrał się w trojanach, Elena obserwowała w pobliżu Andrei, upewniając się, że jej temperatura ciała pozostaje stabilna. W jej umyśle były pytania bez odpowiedzi. Kim naprawdę był ten człowiek, którego los przyniósł na jej drogę? Jakie sekrety ukrywał program „White Wolf”? A może najważniejszą rzeczą – jaką rolę odegrała w całej tej historii? Gdzieś o świcie, kiedy jemioła była wciąż zmiękczona, Elena w końcu zasnęła, a głowa spoczywała na krawędzi łóżka Andrei. Nie zauważył, jak szary wilk zbliżył się do okna kabiny, patrząc do środka oczami, które wydawały się zbyt inteligentne, zbyt ludzkie, by uzyskać prostą dziką bestię. Nie widział, kiedy przez chwilę kremowa plama na jego klatce mignęła przyciemnionym światłem, pulsującą jak latarnia morska w ciemności. Nowy dzień przygotowywał się do rozpoczęcia, przynosząc swoje rewelacje, które na zawsze zmieni ciche życie Eleny. Jeśli podobała Ci się ta historia, nie zapomnij rozpowszechniać jej ze znajomymi! Razem możemy kontynuować emocje i inspirację.