Sofia przeczytała pierwsze rzędy i stała się biała w twarz. Jego ręce trzęsły się, a w jego głowie zabrzmiała jedna myśl:
„Więc… dlatego opuścił moje mieszkanie”.
Od tego ranka, kiedy notariusz dał mu klucze i dokumenty, Sofia nie mogła uciec od dziwnego uczucia. Ciocia Valia, odległa krewna od matki, z którą Sofia nie rozmawiała od ponad dziesięciu lat, nagle zmarła i miała mieszkanie z dwoma pokoi w starym bloku, na obrzeżach miasta. Wola była prosta: mieszkanie przekazało Sofię, jeśli zaakceptował go bez warunków i mieszkał w niej przez co najmniej miesiąc. Budynek wyglądał na przygnębiająco – stary blok z opadającym tynkiem, ciemną skalą i windą tego papieru. Kiedy po raz pierwszy wszedł do mieszkania, Sofia była zaskoczona sprzątaniem. Jakby ktoś zadbał o ostatnią chwilę. Na oknie stał oficer FICUS, w sypialni pachniał lawendą i na stole kuchennym – stos pięknie umieszczonych liter. Sofia nie spieszyła się z nimi. Włożył je do szuflady, zdeterminowanego, aby pomieścić pierwsze. Ale po tygodniu, kiedy zaczęły się zdarzyć dziwne rzeczy-zegarki tykały głośniej niż zwykle, cień przejechał w lustrze-skierowany do liter. Otworzył pierwszy. Został napisany ręcznie z uporządkowanym, prawie kaligraficznym stylem:
„Droga Sofia, jeśli to przeczytasz, oznacza to, że wszedłeś do mojego domu – teraz twój. Wiem, że to wydaje się dziwne, ale musisz znać prawdę”.
Pojawiły się szczegóły dotyczące starego rytuału, o „linii krwi”, którą należy strzec. Valia napisała, że w każdym pokoleniu kobieta w rodzinie odziedziczyła mieszkanie i odpowiedzialność, która przyszła z nim: strzec „pęknięcia” w rzeczywistości, miejsce, w którym nasz świat dotyka czegoś … coś innego. Sofia zaśmiała się krótko. Wydawało się, że to majaczenie. Ale następujące listy kontynuowały historię – szczegółowo, dane, wcześniejsze wydarzenia, które, dziwnie, pasują do małych tajemnic rodzinnych. Przy jednym z listów dołączono stare zdjęcie: babcia Sofii, Young, w tym samym pokoju, w którym była teraz. Następnej nocy nagle się obudził. FICUS w salonie znów był zielony. Kiedy minął lustro w korytarzu, zobaczył sylwetkę – kobietę o długich, białych włosach, która spojrzała na nią prosto w oczy. – Czy jesteś gotowy? Szepnął głos. Sofia pobiegła do kuchni z rozbiciem serca. Znowu potrząsnął się wśród liter, dopóki nie znalazł jednego oznaczonego symbolem – okręgu wyciętym przez linię. Otworzył ją drżącymi rękami. „Kiedy przychodzi zegar, nie biegniesz. Otwórz szufladę pod piecem. Jest klucz.”
Sofia poszła, nie poświęcając czasu na myślenie. Szuflada skrzypiała, ale otworzyła się. Wewnątrz – żelazny klucz, ciężki, o dziwnym rzeźbionym końcu. Pod nim – bilet:
„Drzwi znajdują się za szafą w sypialni. Masz tylko jedną szansę”.
Przesunął szafę – i tak, ściana miała mały właz. Umieścił klucz, usłyszał kliknięcie, a potem słaby ryk, jakby ktoś narysował głębokie powietrze. Wewnątrz mała przestrzeń, jak ołtarz, z okrągłym lustrem pośrodku. Przed nią – stara książka, otwarta na stronie o tym samym symbolu. Sofia zbliżyła się. W lustrze zobaczył jej twarz, ale to nie tylko ona. Z tyłu cień białej kobiety położyła rękę na jej ramieniu. Nie uciekł. Oddychał głęboko. – Teraz wiem. To moja kolej, powiedział powoli. A lustro stało się nieprzezroczyste, jak pochmurna woda, która uspokaja się. **
Po miesiącu sąsiedzi powiedzieli, że nowa dziewczyna w mieszkaniu zmieniła się. Było cicho, ale wydawało się pojednane. Każdej nocy świeca świeci i zostawiła ją na parapecie, obok zielonego Ficus. I z mieszkania … zegarki nie były już słyszane.