Pluć do mnie, a potem pobiegł do innego

Spotkanie odbyło się na piątek, w dyskretnej kawiarni w CIșmigiu Park. Ileana wybrała miejsce publiczne – nie chciała się spotykać w domu, gdzie wspomnienia wciąż były zbyt żywe. Rankiem spotkania Ileana obudziła się o piątej, chociaż spotkanie wynosiło jedenaście. Próbował trzech różnych strojów, zanim wybrał prostą, niebieską sukienkę, którą niedawno kupił. Nie chciał nosić niczego z ubrań, które mógł rozpoznać. O dziesiątej, był już w parku, idąc nerwowo po alejkach. Liście spadły powoli w złotym tańcu. Nagle zobaczył go na ławce. Osłabił. Jego włosy, niegdyś czarne, były teraz całkowicie szare. Nosił nowe okulary – bardziej eleganckie, z cienkimi ramkami. Czytał coś przez telefon, tak skoncentrowany, jak zawsze wiedział. Ileana zawahała się. Mógł teraz wyjść, wrócić do domu, powiedzieć Elenie, że nie czuje się dobrze. Ale coś popchnęło ją do przodu. Mihai podniósł wzrok i zobaczył ją. Natychmiast wstał. Przez chwilę oboje pozostali zamrożone, jak na starym zdjęciu. – Ileana, – powiedział, jego głos drży. – Dziękuję za przybycie. Skinęła głową bez rozmowy. Poszli w ciszy do kawiarni. Po zamówieniu Mihai wyjął kopertę z torby. -Przyprowadziłem ci coś. To była herbata z Cejlonu z Bergamotem, w eleganckim pudełku. – Z Londynu – dodał, uśmiechając się w lewo. Ileana spojrzała na pudełko, nie dotykając jej. – Dlaczego do mnie zadzwoniłeś, Mihai? Inspirował głęboko, jakby przygotował się na skok w zimnej wodzie. – Wróciłem na stałe. Otworzyłem tutaj szkołę języka obcego. I … chciałem cię zobaczyć. Zbyt duże zmiany poczułem falę gniewu. lekko go popchnął do tego. – Nie jestem wymówek. Są wspomnienia. Rzeczy, które zrobiłem, kiedy cię nie miałem. Jak zawsze byłeś królową mojego życia, mimo że byłem zbyt ślepy, aby to zobaczyć. Ileana podniosła wzrok i po raz pierwszy naprawdę na niego spojrzała. Jego oczy były takie same – ciepłe, inteligentne – ale teraz mieli nowy smutek. – Twoja królowa? – Zaśmiała się gorzko. – Wrzuciłeś koronę w błoto, kiedy wyszedłeś. „Wiem” – powiedział prosto. – I nie chcę czołgać się z powrotem do twojego życia. Chciałem ci tylko powiedzieć, że tego żałuję. I że byłeś … jesteś … sam. Reszta była desperackim błędem mężczyzny, który bał się starości. Wstał, żeby odejść. Ileana pozostała nieruchoma, a jej oczy utknęły na filiżance kawy. „Elena zaprosiła mnie w niedzielę w południe” – dodał. – To będzie Alexander, jej mąż. Jeśli też tam jesteś … byłbym szczęśliwy. Jeśli nie … zrozumiem. Włożył pieniądze na oba drinki i wyjechał, pozostawiając dwie koperty na stole. Ileana została sama, a jej palce drżały nad literami. Na zewnątrz liście nadal spadały, a jesienią wydawały się mniej same. Jeśli podobała Ci się ta historia, nie zapomnij rozpowszechniać jej ze znajomymi! Razem możemy kontynuować emocje i inspirację.